Soren Juul Jorgensen, radca handlowy Ambasady Danii w Warszawie, wyjaśnia, na czym polega skandynawska uczciwość.
„Puls Biznesu”: Czy w Polsce musiał pan dać komuś łapówkę? Albo może ktoś ją chciał dać panu?
Soren Juul Jorgensen: Zdecydowanie nie.
A w Danii?
Nawet nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Według Transparency International w Danii ten problem praktycznie nie istnieje.
Nie zdarza się, aby na przykład urzędnik wziął łapówkę?
Uczciwość jest bardzo mocno zakorzeniona w naszej tradycji i kulturze, a także w sposobie zarządzania krajem. 30 lat temu jeden z duńskich burmistrzów otrzymał od pewnej firmy wyposażenie łazienki. Aferę wyśledziły media, które opisywały ją przez pół roku. Ludzie do tej pory o sprawie rozmawiają i ją przeżywają.
Z czego wynika brak korupcji w Danii?
Z długiej, historycznej tradycji przejrzystego i otwartego państwa. Już dzieci w szkołach uczą się, jak zapobiegać łapówkarstwu i korupcji. Nasz kraj rozwijał się, dzięki handlowi z innymi państwami i nauczyliśmy się, że sukces można osiągnąć, tylko ufając sobie nawzajem. Wiemy, że decyzje gospodarcze, biznesowe muszą być podejmowane na podstawie dobrych argumentów, a nie dlatego, że ktoś komuś dał pieniądze. Przy- puśćmy, że firma buduje elektrownię w miejscu, gdzie nie powinno jej być, bo urzędnik, który wydał na to zgodę, wziął łapówkę. Budowa na niewłaściwym gruncie okazuje się coraz droższa, elektrownia ma niekorzystny wpływ na środowisko itd. Okazuje się, że wszyscy na tym tracą.
Czy może pan podać konkretne rozwiązania, jakie wprowadzono w Danii, aby nie dopuścić do nieuczciwości?
Jeśli chodzi o legislację, to jest to robione na bieżąco. Jasne i jednoznaczne przepisy, które nie pozostawiają miejsca na uznaniowość decyzji urzędnika, a jedynie postępowanie ściśle wedle wytycznych prawa. W sytuacjach współpracy biznesu z jednostkami publicznymi wszelkie sprawy są maksymalnie upraszczane.
Rozmawiała Dorota Czerwińska
d.czerwiń[email protected] % 022-333-98-52