Na amerykańskich rynkach akcji doszło w piątek do dużej przeceny. Ekonomiści wskazują, że jedną z najważniejszych ofiar nowego wirusa może być nadzieja na poprawę sytuacji gospodarczej w tym roku, która pojawiła się niedawno po zawarciu częściowej umowy handlowej przez USA i Chiny. W piątek strach rósł po doniesieniach o dalszym wzroście przypadków zachorowań i kolejnych ofiarach śmiertelnych, a także o zawieszeniu komunikacji lotniczej z Chinami. Coraz częściej słychać także spekulacje o możliwości spowolnienia gospodarczego, będącego skutkiem epidemii, choć wiceszef Fed, Richard Clarida stwierdził, że nawet dwa kwartały zmagań z wirusem, nie powinny zmienić „ogólnego obrazu”.

W piątek nastroje psuły także doniesienia, że U.S. Steel zanotował największą kwartalną stratę od trzech lat i spodziewa się równie słabego wyniku w obecnym kwartale, że Exxon Mobil i Chevron miały najsłabsze wyniki od lat, że sprzedaż koncernu Honeywell International nie rosła tak dynamicznie jak oczekiwano, a także, że koszt zachęt, które Visa stosuje wobec banków i detalistów, będzie rósł szybciej niż jej przychody.
Dane makro także nie pomogły. Choć wydatki konsumentów wzrosły zgodnie z oczekiwaniami, to indeks Chicago PMI, pokazujący aktywność przemysłu na Środkowym Zachodzie USA, spadł najniżej od 2015 roku, co jest złą prognozą przed poniedziałkową publikacją krajowego ISM.
Inwestorzy mogli obawiać się także wyprzedaży w Chinach w poniedziałek, gdzie rynki finansowe będą miały w końcu okazję zareagować na epidemię koronawirusa. Nasilają się obawy, że jej skutkiem będzie spowolnienie gospodarcze, co widać w taniejących surowcach. Ropa staniała w styczniu o prawie 16 proc., a miedź o prawie 10 proc. Złoto, uważane za „bezpieczną przystań”, zdrożało w styczniu o 4 proc.
W piątek doszło do przeceny w 10 z 11 głównych segmentach S&P500. Najmocniej taniały spółki z segmentów energii (-3,2 proc.), IT (-2,7 proc.) i przemysłowego (-2,3 proc.). Najlepiej na tle rynku wyglądały segmenty najbardziej odporne na dekoniunkturę: użyteczności publicznej (-0,4 proc.) i dóbr codziennego użytku (0,8 proc.).
Na zamknięciu spadały kursy aż 472 spółek wchodzących w skład S&P500. Staniało też 26 z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones. Kurs koncernu chemicznego Dow spadał o prawie 5 proc., a Visa i Apple taniały o 4,4 proc. W tak fatalnych okolicznościach umiarkowanie zdrożały akcje The Walt Disney Company (0,4 proc.) i koncernu farmaceutycznego Pfizer (0,5 proc.), a aż o 5,1 proc. poszedł w górę kurs IBM, co tłumaczono reakcją na wybór nowego prezesa spółki.