Rano, po wyższym od prognoz odczycie marcowej inflacji ze strefy euro, inwestorzy zaczęli kupować wspólną walutę. Głównym czynnikiem wpływającym na wzrosty są oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych w strefie euro w kwietniu. Ostatecznie inwestorom zabrakło sił na wybicie powyżej lokalnych maksimów (1,4250). Wpływ na to miały dobre dane z amerykańskiego rynku pracy i obawy o Portugalię.
Złoty tracił drugi dzień z kolei. To o tyle dziwne, że opublikowane przez NBP oczekiwania inflacyjne wystrzeliły w górę do 4,6 proc., natomiast ostatnie obawy o korekty salda błędów i opuszczeń bilansu płatniczego okazały się przesadzone. Negatywnie mogła zostać odebrana informacja o długu publicznym, który na koniec 2010 roku wyniósł 748,5 miliardów złotych.