Duże wzrosty na Wall Street

WST
opublikowano: 2011-06-14 22:06

Wtorkowa sesja przyniosła spore odbicie na amerykańskich giełdach. W poprawie nastrojów pomogły dane makro.

Na finiszu sesji indeks DJ IA rósł o 1,03proc. S&P500 zyskiwał 1,26 proc. zaś NAsdaq 1,48 proc.

Inwestorów ucieszyły zarówno doniesienia z chińskiej, jak i amerykańskiej gospodarki, które jednak – patrząc na nie z dystansu – wcale takie optymistyczne nie są. Produkcja przemysłowa w Państwie Środka w maju przebiła prognozy analityków co mogłoby sugerować, że gospodarka tego kraju nie schładza się tak szybko jak się obawiano. Zignorowane za to zostały dane o inflacji. Na poziomie cen konsumenckich wzrosła ona do najwyższego poziomu od niemal trzech lat co grozi mocniejszym zacieśnieniem polityki monetarnej przez Pekin. I tak w istocie się dzieje, co może potwierdzać błyskawiczna reakcja ze strony Banku Ludowego, który od razu podniósł stopy procentowe.

Na amerykańskim podwórku dobrze odebrano zwłaszcza dane o sprzedaży detalicznej. Jej spadek w minionym miesiącu był niższy niż zakładały prognozy. Ale i tu także mimo uszu przeszedł z kolei raport o inflacji producenckiej. Wskaźnik PPI wyniósł 0,2 proc. m/m i 7,3 proc. w ujęciu rocznym. Analitycy oczekiwali niższego wzrostu odpowiednio o 0,1 i 6,8 proc. To najwyższy roczny wzrost o września 2008 r. 

Poznaliśmy też nastroje panujące wśród drobnych przedsiębiorców. To o tyle istotne dane, gdyż drobna wytwórczość ma 99 proc. udział wśród wszystkich pracodawców w USA, zaś w ostatnich 17 latach utworzono w niej 65 proc. wszystkich nowych miejsc pracy. Niestety, odczyt okazał się niezbyt optymistyczny. W maju spadł do 90,9 pkt z 91,2 pkt miesiąc wcześniej. To najniższy odczyt od września 2010 r.

Pewien udział w przebiegu wtorkowej sesji miał Ben Bernanke. Szef Fed ostrzegł bowiem, że bez zwiększenia wynoszącego 14,3 bln USD limitu długu publicznego Stanom Zjednoczonym grozi katastrofalny spadek wiarygodności kredytowej.

Z grona spółek, które we wtorek przykuwały uwagę inwestorów warto wymienić Apple i Best Buy. Pierwsza z wymienionych zyskiwała na wartości mimo, że będzie musiała zapłacić w formie różnych opłat w tym patentowych i licencyjnych setki milionów na rzecz fińskiej Nokii.

Z kolei Best Buy pochwalił się wynikami pierwszego kwartału, które przekroczyły oczekiwania analityków, w czym duży udział miała rosnąca sprzedaż smatfonów.