Dużo wody upłynie

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2015-01-26 00:00

Sektor wodnokanalizacyjny potrzebuje reform — taki wniosek swoich analiz przedstawili w ubiegłym tygodniu eksperci EY.

Ich diagnoza nie jest optymistyczna. Zużycie wody spada, koszty stałe operatorów rosną, inwestycje nadal są liczone w miliardach, zatem i końcowa cena dla klienta będzie szła w górę. Można jednak wyhamować jej wzrost, jeśli branża rozpocznie procesy konsolidacyjne — sugerują eksperci. Na Węgrzech i w Rumunii to się udało, więc dlaczego miałoby się nie udać w Polsce?

Główny powód jest powszechnie znany — polityka, i to taka niekoniecznie przez duże „P”. Woda nie jest przez mieszkańców traktowana jako zwykły towar, więc każda próba zmiany struktury własnościowej spółki wodno-kanalizacyjnej skończy się dziką awanturą i dostarczeniem amunicji dla opozycji. Poza tym — zwłaszcza w mniejszych miejscowościach — taka spółka to dobro szczególnie chronione przez samych samorządowców. Do obsadzenia jest zacna liczba miejsc pracy — nie tylko w zarządzie i radzie nadzorczej, nie tylko przez fachowców z branży. Dla znajomych królika — etat jak znalazł.

Dlatego bardziej realna jest konsolidacja na poziomie produktowym. Po co budować oczyszczalnię ścieków, skoro rurę można poprowadzić do sąsiada, który już taką inwestycję zrealizował? Po co budować stację uzdatniania wody, skoro wodociąg można pociągnąć z sąsiedniej gminy? Odpowiedzi są oczywiste. To jednak, co świetnie wygląda w teorii, weryfikuje praktyka. Czasem boleśnie. Samorządowiec jednej z szybko rozwijających się gmin zwrócił mi uwagę, że w relacjach między spółkami wodnokanalizacyjnymi brakuje symetrii. Duży może więcej (żądać), mniejszy ma niewiele do powiedzenia. Pewnie to też jeden z powodów, dla których — mimo wieloletniej kooperacji z potężnym sąsiadem (dostawa wody i odbiór ścieków) — buduje własną stację uzdatniania wody. Inny jego mniejszy sąsiad z powiatu marzy o własnej oczyszczalni, bo nie podobają mu się stawki, które inkasuje potężny partner. Projekt pewnie pozostanie na papierze, ale sama intencja dobrze ilustruje nastroje samorządowców.

Dlatego dużo jeszcze wody w Wiśle (Odrze, Warcie) upłynie, zanim do konsolidacji dojdzie. © Ⓟ