Najbliższe dni mogą okazać się decydujące dla przyszłości Daewoo-FSO. Rząd negocjuje dalej z Roverem i jak asa z rękawa wyciąga dwóch inwestorów finansowych, którzy mieliby wspomóc ten projekt.
Maciej Leśny, wiceminister gospodarki, starał się wczoraj uspokoić nastroje po ostatnich, dramatycznych wypowiedziach przedstawicieli koncernu MG Rover. Zasugerowali oni, że jeśli do 14 lutego nie uda się osiągnąć porozumienia w sprawie wejścia do Daewoo-FSO w Warszawie, rozważą wycofanie się z inwestowania w Polsce, a produkcję nowych samochodów umieszczą na Słowacji, Węgrzech lub w Chinach. Riposta polskich władz (przynajmniej w sferze deklaracji) była szybka.
— Obok brytyjskiego Rovera jest jeszcze dwóch inwestorów finansowych, zainteresowanych inwestycją w Daewoo-FSO — twierdzi Maciej Leśny, wiceminister gospodarki i pracy.
Nie chciał jednak ujawnić ich nazw.
Nie oznacza to jednak alternatywy w stosunku do negocjacji prowadzonych z MG Rover.
— Jeden z inwestorów proponuje udzielenie kredytu na projekt NSC w kwocie do 200 mln USD. Drugi deklaruje chęć zaangażowania kapitałowego i objęcia udziałów w tworzonej na Żeraniu nowej spółki produkującej samochody (NSC). Także w tym przypadku mowa jest o 200 mln USD. Oba projekty będą jednak aktualne tylko wtedy, gdy uda nam się dokończyć proces negocjacji z inwestorem branżowym, czyli MG Rover — mówi Janusz Woźniak, wiceprezes Daewoo-FSO.
Drugą ewentualnością jest upadłość spółki.
— Trzeciej drogi nie ma — ucina Janusz Woźniak
Dzisiaj ma się odbyć spotkanie przedstawicieli rządu, wierzycieli i Rovera. Władze chcą przedstawić propozycje pomocy dla Daewoo-FSO. Mowa będzie m. in. o gwarancjach, które mógłby udzielić rząd.