Dwóch ministrów, dwa elektoraty

Katarzyna Jaźwińska
30-08-2005, 00:00

Czy można kierować wspólnie resortem i nie mieć jednakowego zdania o konsolidacji stoczni? Tandem z MGiP udowadnia, że tak.

1 września Małgorzata Ostrowska, wiceminister gospodarki, ma spotkać się ze związkowcami sektora stoczniowego, by dyskutować o planach restrukturyzacji branży. Rozmowy będą burzliwe, bo stocznie mają rozbieżne interesy i scenariusze rozwoju. Na to wszystko cieniem kładzie się polityka. Kierujący resortem Jacek Piechota we wrześniu wystartuje z pierwszego miejsca listy SLD w Szczecinie (potencjalny elektorat — Stocznia Szczecińska Nowa), a Małgorzata Ostrowska — z pierwszego miejsca w Gdańsku (potencjalny elektorat Grupa Stoczni Gdynia). Czy poprą oczekiwania stoczniowców? A jeśli tak, to których — tych z Gdańska czy ze Szczecina, bo ich interesy niekoniecznie idą w parze...

Za, a nawet przeciw

— Nie widzę przeciwwskazań, by odłączyć Stocznię Gdańską od Gdyni (tego oczekują związkowcy — przyp. red.), pod warunkiem że dla pierwszej znajdziemy partnerów. Mamy dwóch potencjalnych: Akera i Centromor. Inwestorzy z Gdyni na razie zrobili krok w tył, włączamy ją do Korporacji Polskie Stocznie, z którą mogą negocjować — mówi Małgorzata Ostrowska.

Stoczniowcy są sceptyczni wobec Akera. Obawiają się, że interesuje go jedynie zamawianie kadłubów. Centromor zaś proponuje, by Stocznia Gdańska zajęła się budową kompletnych statków. Może wesprzeć jej kontraktację. Nie wiadomo jednak, kto miałby odkupić od Gdyni gdańską firmę. Dlatego załoga proponuje, by akcje skarbu państwa w Gdyni, warte 120 mln zł, umorzyć. Jednocześnie o tę kwotę kapitał spółki podwyższyliby inwestorzy (Ray Car Carriers i Mediterranean Shipping Co.), spłacając pomoc państwa. W zamian skarb, zamiast włączać Stocznię Gdynia do korporacji, przejąłby Stocznię Gdańską.

Jacek Piechota jest jednak sceptycznie nastawiony do inwestorów z Gdyni.

— Ich propozycje mają charakter deklaratywny. Nas obowiązują procedury dotyczące inwestorów. Pracujemy więc nad konsolidacją, ale jesteśmy otwarci na propozycje — twierdzi Jacek Piechota.

Usamodzielnienie Gdańska i wprowadzenie inwestorów do Gdyni burzy popieraną przez niego konsolidację. Oznacza bowiem, że w praktyce byłaby ona fikcją. Do należącej do Agencji Rozwoju Przemysłu korporacji trafiłaby tylko Stocznia Szczecińska Nowa (SSN).

Fikcja czy fuzja

— Gdyby do Gdyni weszli inwestorzy, a Gdańsk przejął skarb, mógłby wnieść ją do korporacji — radzi zwolennik inwestorów.

SSN zależy na korporacji, ponieważ liczy na 1 mld zł gwarancji skarbu. Może jednak szybciej uzyskałaby je bez włączania Stoczni Gdynia, mającej ujemne kapitały.

— SSN nie może już otrzymać gwarancji, potrzebne jest więc wsparcie finansowe korporacji. Jednak propozycje zawarte w programie konsolidacji są mało konkretne, a wiele z nich budzi nasz niepokój. Nie zgodzimy się m.in. na przeniesienie kontraktacji do korporacji — mówi Roman Pniewski, reprezentant załogi SSN.

Tymczasem program przewiduje taką możliwość. Na to jednak nie zgodzi się żadna stocznia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dwóch ministrów, dwa elektoraty