Na amerykańskich rynkach akcji dominował w piątek popyt, szczególnie w drugiej części sesji. W ostatniej godzinie handlu mieliśmy już do czynienia z gorączką zakupów. Na początku sesji widoczne było niezdecydowanie wywołane przez wiadomość, że wzrost cen produkcji sprzedanej w marcu był dwa razy wyższy od prognoz i największy od 9,5 lat w ujęciu rocznym. Ostatecznie wygrała interpretacja, że wyższa inflacja i rentowności obligacji, to oznaki szybkiego dochodzenia do zdrowia gospodarki. W końcu sygnały płynące w ostatnim czasie z Fed wskazywały wyraźnie, że dla banku centralnego najważniejsze jest pokonanie pandemii niż wzrost cen. Rentowność obligacji 5-letnich USA, która zwykle odzwierciedla oczekiwania dotyczące stóp procentowych, wzrosła w piątek po raz pierwszy od pięciu dni. W skali tygodnia spadła jednak o ok. 5 pkt. bazowych, najmocniej od połowy grudnia.

Na zamknięciu drożało ponad 70 proc. spółek z S&P500. Popyt przeważał w 8 z 11 głównych segmentach S&P500. Największym cieszyły się akcje spółek przemysłowych (1,0 proc.), dostawców dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych i spółek ochrony zdrowia (po 1,2 proc.). Najsłabsze były segmenty dóbr codziennego użytku (-0,1 proc.), użyteczności publicznej (-0,1 proc.) i energii (-0,5 proc.).
Zdrożały 22 z 30 blue chipów wchodzących w skład Średniej Przemysłowej Dow Jones. Najmocniej drożały akcje Honeywell (3,2 proc.), UnitedHealth Group (3,1 proc.) i salesforce.com (3,0 proc.). Po przeciwnej stronie tabeli znalazły się Walgreens Boots Alliance (-1,1 proc.) oraz mające problemy ze swoimi produktami Boeing (1,0 proc.) i Johnson & Johnson (1,0 proc.).
Choć Nasdaq wzrósł, to na zamknięciu taniało 53 proc. z prawie 3,7 tys. wchodzących w jego skład spółek. Wzrosły jednak kursy większości blue chipów o największej kapitalizacji. W grupie FAANG staniały jedynie akcje Facebooka (-0,2 proc.). Najmocniej rósł kurs Amazon.com (2,2 proc.), niewiele mniej drożało Apple (2,0 proc.). Pomimo dobrych nastrojów na rynku akcje Tesli staniały o 1,0 proc.