Dymny aromat przenika rynek

Weronika Kosmala
opublikowano: 07-05-2015, 00:00

40-lenia whisky z wyspy Mull wchodzi na rynek w ilości 500 butelek. Równie dobrze pasuje więc do portfela inwestora, jak do cygara.

Żeby alkohol mógł stanowić dobrą inwestycję, musi być dostępny w ograniczonej ilości, mieć wysoką jakość i nie tracić ważności przez wiele lat. W takim uproszczeniu opisać można na przykład niektóre z kolekcjonerskich whisky, które po dekadach dojrzewania w dębowych beczkach trafiają do sprzedaży w ograniczonej ilości kilkuset butelek — ale z cenami od kilkunastu tysięcy złotych. Single malt z datą 1972 z destylarni Burn Stewart ma nazwę Dùsgadh, co w gaelickim szkockim oznacza przebudzenie.

Wybór języka nie jest przypadkowy, produkcja trunków obywa się mianowicie na jednej z hebrydzkich wysp, a rozpoczęta została pod koniec XVIII w. Od tego momentu destylarnia wielokrotnie zdążyła tak zmienić właścicieli, jak i zawiesić działalność, oryginalną markę znaną jako Ledaig udało się jednak zachować. To właśnie pod tą nazwą wypuszczane są na rynek niewielkie ilości bardzo torfowej whisky, która zarówno aromatem, jak i segmentem klientów znacząco odbiega od głównej produkcji wyspy.

Żeby powstała tzw. single malt, czyli whisky ze słodu jednego rodzaju, poza samym słodem potrzebne są drożdże i woda, która akurat w tym przypadku pochodzi z należącego do destylarni jeziora. Jednym z elementów, który ma znaczenie dla smaku, jest suszenie wspomnianego słodu na torfowych paleniskach — aromat dymu pozostaje w whisky przez dziesiątki lat. W cenie 3,5 tys. GBP (19,2 tys. zł) możemy więc nabyć w brytyjskim sklepie internetowym butelkę wyjątkowo nasyconej szkockiej whisky, z gwarancją otrzymania w 2025 kolejnej butelki Ledaig, ale 10-letniej.

Następna 40-letnia będzie dostępna dopiero w 2036 r., warto więc rozważyć zakup, zanim rocznik oferowany dzisiaj w sugerowanej cenie detalicznej trafi na rynek wtórny. Ledaig 42YO dzięki swojej intensywności znakomicie ma się nadawać jako digestif, jeśli więc zdecydujemy się nie czekać na zwrot kapitału, nie rozcieńczajmy też tej whisky wodą ani nie podawajmy z lodem. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy