Wielkimi krokami zbliża się oferta publiczna Alior Banku. Dziś poznamy jej pierwsze szczegóły — opublikowany zostanie prospekt emisyjny. Inwestorzy powinni się także dowiedzieć, na ile maksymalnie wycenia się bank. Z ujawnionych kilka dni temu wycen, przygotowanych przez brokerów zaangażowanych w IPO, wynika, że należy się spodziewać wyceny na poziomie przynajmniej 3,5 mld zł, a być może nawet sporo wyższej, bo analitykom Barclays Banku jeden z modeli dał wynik 7,6 mld zł. Niezależnie od metody wspólnym mianownikiem są ambitne prognozy: Alior ma mnożyć zyski w tempie nieosiągalnym dla innych giełdowych przedstawicieli sektora, pod względem rentowności ma ich zdecydowanie zdystansować, a efektywnością kosztową awansować z drugiej ligi, w której są np. Millennium czy BPH, do ekstraklasy, w której prym wiodą PKO BP czy Pekao.
Mały może więcej
Ze średniej prognoz instytucji zaangażowanych w ofertę wynika, że w 2012 r. skorygowany zysk netto Aliora wyniesie 338 mln zł — po trzech kwartałach wyniósł 222,9 mln zł, w porównaniu z 81 mln zł osiągniętymi rok wcześniej. W 2013 r. zarobek ma wzrosnąć o 24 proc. do 419 mln zł, a w 2014 o kolejne 42 proc., do 597 mln zł. Dla porównania, konsensus dla sektora to ledwie 2,5-procentowa poprawa zysku w przyszłym roku i 14-procentowa w 2014 r. Da to wskaźniki ROE (zwrot z kapitału) nieosiągalny dla innych — Barclays prognozuje, że w latach 2014-15 będzie to 22-24 proc. Dla porównania, PKO BP będzie się mogło pochwalić rentownością na poziomie 15-16 proc.
Optymizm widać też przy porównaniu wskaźnika kosztów do dochodów (C/I) — w 2013 r. w Aliorze ma to być 50 proc., a rok później 42-45 proc. W tym roku będzie to jeszcze 58 proc., czyli niewiele mniej niż w instytucjach najbardziej porównywalnych (przynajmniej pod względem skali), czyli w Millennium, Kredyt Banku czy BPH. Jak wytłumaczyć pozytywne nastawienie analityków? Alior to stosunkowo mały bank. W takiej sytuacji, zdobywając nawet niewielką część rynku, przekłada się to na wysoką dynamikę wyników finansowych. Kiedyś taką ścieżkę przeszedł Getin.
— Na razie portfele kredytowe Aliora są stosunkowo małe i zdrowe. Warto zauważyć, że wraz ze zwiększeniem skali działalności sytuacja może się skomplikować.
Istnieje realne ryzyko, że z biegiem czasu zaczną pojawiać się odpisy. To raczej nieuniknione — tłumaczy Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM. Do tego dochodzi perspektywa bezprecedensowego spowolnienia gospodarczego, z którym wspomniany Getin nie musiał się zderzyć.
Jakie założenia, taki wynik
Z wyceny porównawczej, przygotowanej przez „Puls Biznesu”, wynika, że Alior jest wart 5,1 mld zł — taki wynik dało zestawienie prognoz brokerów, pracujących przy ofercie, ze wskaźnikami przeciętnymi dla sektora. Wybraliśmy relację ceny do zysku, ceny do wartości księgowej i ceny do wyniku operacyjnego. Nadaliśmy im także określoną wagę — większą tym, które dotyczą tego roku, bo krótkoterminowe prognozy obarczone są mniejszym ryzykiem. Taka wycena jest oczywiście pochodną założeń — jeśli przyjąć, że Alior nie będzie rósł tak szybko, jak prognozują to wspomnianianalitycy, to wycena automatycznie się obniża. W wariancie, w którym dynamika zysków jest o połowę mniejsza od konsensu (a więc dla zysku netto, jest to — odpowiednio — 12 proc. dla roku 2013 i 21 proc. dla roku 2014), wartość Aliora spada do 4,5 mld zł. W wariancie najbardziej konserwatywnym, czyli takim, w którym bank rośnie tak jak sektor, z kapitalizacji ubywa kolejne 200 mln zł. To wycena bez żadnego dyskonta, które przydałoby się, żeby zachęcić inwestorów do zakupów.
Taką zachętą nie będzie raczej perspektywa sutych dywidend — jeden z brokerów zakłada, że przez trzy najbliższe lata do kieszeni akcjonariuszy nie wpadnie ani grosz. Pod tym względem Alior też będzie się wyróżniał, tyle że in minus. Według prognoz analityków, po roku dywidendowej posuchy w branży (premia z zysku za 2012 r. oczekiwana jest tylko po Pekao, Handlowym, Pekao i BZ WBK) od 2014 r. zdecydowana większość instytucji będzie się regularnie dzielić zyskami.