Dyplomu humanisty nie trzeba się wstydzić

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2018-06-19 22:00
zaktualizowano: 2018-06-19 21:02

Japonia od kilku lat wygasza kierunki humanistyczne. Jakie zawody są potrzebne cyfrowej gospodarce, a jakie wyginą?

Z artykułu dowiesz się:

Jakich fachowców w Polsce brakuje najbardziej

W jakich branżach ludzi zastąpią roboty

Kto nie musi bać się o pracę w następnych latach

Nic nie będzie takie jak dawniej. Sztuczna inteligencja, roboty, internet rzeczy mocno wstrząsną życiem społecznym. Odeślą do lamusa wiele ważnych dziś kompetencji, doprowadzą do zamknięcia niektórych kierunków studiów. Jedne zawody wyginą, inne nie będą już dawały pewności zatrudnienia. Natomiast jeszcze inne, także te dotychczas nieznane, staną się obiektem pożądania milionów ambitnych ludzi na całym świecie. Osoby bez pożądanych kwalifikacji podzielą los wyciskanych cytryn — nie dla nich będą długoterminowe umowy, pakiety medyczne i rozwój w międzynarodowych zespołach projektowych. Na jakie wykształcenie, specjalizacje i profesje postawić?

NIEWIADOMA: Kto na początku lat 90. mógł przewidzieć sukces internetu czy smartfonów? Zmiany technologiczne nie ułatwiają prognoz dotyczących rynku pracy — mówią Dariusz Frejnagel, dyrektor zarządzający firmą About You Prime Doradztwo Personalne, i Edi Pyrek, mentor i konsultant biznesowy.
Fot. Marek Wiśniewski

Im szybciej następują zmiany, tym trudniej odpowiedzieć na to pytanie — nie ma wątpliwości Dariusz Frejnagel, dyrektor zarządzający firmą About You Prime Doradztwo Personalne. Pokazuje Barometr zawodów 2018, realizowany na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, według którego najbardziej deficytowymi fachowcami w Polsce są obecnie kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych, spawacze, pielęgniarki i położne, a także kucharze, elektrycy elektromechanicy i elektromonterzy, nie wspominając o fryzjerach, murarzach, tynkarzach i piekarzach. To skutek wieloletnich zaniedbań w szkolnictwie zawodowym i technicznym. Wszystko przez to, że na początku transformacji ustrojowej politykom i ekonomistom wydawało się, że potrzebujemy głównie speców od marketingu i zarządzania, a każdy Kowalski powinien mieć dyplom wyższej uczelni.

— Jakieś 20-30 lat temu było nie do pomyślenia, że może zabraknąć ludzi z konkretnym fachem w ręku. Dziś jest to ogromny problem nie tylko na polskim rynku, ale prawie w całej Unii — twierdzi Dariusz Frejnagel.

Bez laborantów, kierowców, kasjerek

Skoro nawet eksperci nie radzą sobie z przewidywaniem zmian w technologiach i gospodarce, czy w ogóle warto pytać o zawody i branże przyszłości? Zdaniem szefa About You Prime, trzeba tworzyć alternatywne scenariusze, analizy, prognozy. Inaczej znowu popełnimy błędy, których naprawienie zajmie nam co najmniej dekadę.

— Zanim zapanuje era robotów, nie zniknie zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników fizycznych. Inteligentne maszyny kiedyś prześcigną człowieka niemal w każdym zadaniu, ale na razie są stosunkowo drogie i z wieloma czynnościami jeszcze sobie nie radzą. Przykład? Żadne urządzenie nie wysprząta tak dobrze pomieszczenia hotelowego, jak sprawna pokojówka — argumentuje Dariusz Frejnagel.

Ale jak długo deficytowe dziś profesje nie odejdą w zapomnienie? Według raportu oksfordzkiego, prawdopodobieństwo automatyzacji zawodu taksówkarza wynosi 89 proc., kierowcy ciężarówki — 79 proc., autobusu — 67 proc. W przypadku ochroniarza jest to 89 proc., a elektryka — 15 proc. O przekwalifikowaniu powinni myśleć także niektórzy pracownicy umysłowi. Edi Pyrek, mentor i konsultant biznesowy, opowiada o znajomym z zarządu IBM, który nie pozwolił synowi pójść na prawo — stwierdził, że już dzisiaj ich Watson jest bliski wykończenia 80 proc. kancelarii prawnych w USA. Za niepewny uważa również los wielu doradców, instruktorów i nauczycieli, np. języków obcych — aplikacje mobilne i lekcje online są dużo tańsze niż lektor angielskiego czy chińskiego na żywo.

— Jeszcze gorzej wygląda przyszłość kasjerów, asystentów, laborantów, agentów ubezpieczeniowych, bibliotekarzy i rolników — wymienia Edi Pyrek, mentor i konsultant biznesowy. Kto może spać spokojnie?

— Z badań wynika, że w najbliższych latach nie będą musieli martwić się specjaliści z branży informatycznej i telekomunikacyjnej. Przeciwnie: w europejskim sektorze IT liczba wakatów osiągnie 900 tys. Będzie przybywało miejsc pracy w biotechnologii, energetyce i nanotechnologii — wskazuje zarządzający About You.

Amerykańska szkoła

W 2015 r. Japonia zaczęła wygaszać kierunki humanistyczne na swoich uczelniach i kłaść większy nacisk na nauki ścisłe. Czy świat pójdzie tą samą drogą? Wątpi w to Sebastian Popiel, członek zarządu firmy doradztwa personalnego People, według którego współczesna gospodarka potrzebuje mariażu dyscyplin społecznych i technologicznych.

— Podział na humanistów i umysły ścisłe na rynku pracy jest coraz mniej uzasadniony. To nie przypadek, że grupę najczęściej rekrutowanych przez nas specjalistów stanowią: programiści, menedżerowie, inżynierowie i dyrektorzy od transformacji cyfrowej. Od kandydatów w równym stopniu wymaga się znajomości technologii i marketingu, zdolności komunikacyjnych i narzędzi statystycznych, finansów, podatków i języków obcych — wyjaśnia Sebastian Popiel.

Obowiązujący model kształcenia jest zbyt praktyczny. Zaniedbanie kierunków społecznych i humanistycznych zahamuje rozwój Stanów Zjednoczonych, ich gospodarki, innowacyjności i potencjału obronnego — oto główny wniosek z raportu Amerykańskiej Akademii Sztuk i Nauk „The Heart of the Matter” („Sedno rzeczy”), przygotowanego dla Kongresu USA. Tymczasem polskie uczelnie — ocenia Sebastian Popiel — nie nadążają za rozwojem rynku pracy.

Dotyczy to nawet nowych kierunków studiów, jak big data i digital marketing, bo na ogół przekazują tylko elementarną wiedzę, są na dużym poziomie ogólności i prowadzą je teoretycy, a nie ludzie, którzy zjedli zęby w biznesie online.

— Konkretne umiejętności pracownicy nabywają w pracy, korzystając z e-szkoleń i tzw. tutoriali dostępnych na serwisie YouTube, które w przystępny sposób uczą stosowania różnych nowoczesnych metod — zwraca uwagę przedstawiciel firmy People. Także Dariusz Frejnagel wierzy, że dla humanistów nie zabraknie miejsca na rynku pracy — i wcale nie ma na myśli zatrudnienia w fast foodach.

Jego zdaniem, biznes dużo zyska, korzystając z wiedzy i podejścia tzw. intelektualistów w stopniu, na jaki zasługują.

— Domeną humanistów zawsze było poszukiwanie szczęścia i prawdy oraz walka o ludzką godność i swobodny rozwój społeczeństwa i jednostki — te wartości zyskają nowe znaczenie w czasach myślących maszyn — przekonuje Dariusz Frejnagel.

Podążaj za swoją miłością

Do 2030 r. na świecie będzie 80 proc. nowych zawodów — szacują analitycy Banku Światowego. Ciągle jednak nie wiemy, do jakiego świata prowadzimy nasze dzieci. Nie mamy nawet pomysłu na siebie za 10, 20, 30 lat. Wszystkie nasze przewidywania dotyczące zawodów przyszłości mogą okazać się błędne. Wiadomo jedno: warto uczyć się tego, co nas uszczęśliwia — mówi Edi Pyrek.

Teraz pracujemy około 40 lat. Robić przez cztery dekady coś, co nas nudzi lub wkurza, to piekło.