Nawet 980 mln zł może podzielić między akcjonariuszy Telekomunikacja Polska. Chyba że przestanie dobrze zarabiać. A to nie jest wykluczone.
Grupa Telekomunikacji Polskiej zarobiła netto w drugim kwartale 550 mln zł, czyli więcej niż oczekiwali analitycy. W porównaniu z wynikami z 2003 r. oznacza to wzrost zysku o blisko 130 proc. Od początku roku grupa uzbierała go już 1,13 mld zł, czyli o 242 proc. więcej niż w 2003 r.
Analitycy sugerują, że w skali całego roku zysk nie będzie już rósł tak dynamicznie. Sięgnie 1,8 mld zł, a więc i tak będzie rekordowy. A co z dywidendą?
Apetyt rośnie
— Przy spadku należności, wzroście zobowiązań krótkoterminowych i obniżeniu wydatków inwestycyjnych spółce udało się w II kwartale zmniejszyć zadłużenie o 1 mld zł. To zwiększa apetyt na przyszłe dywidendy. Według naszych szacunków, w 2005 r. może to być 70 gr na akcję. To oczywiście scenariusz najbardziej optymistyczny — mówi Michał Marczak z DI BRE Banku.
Jeśli prognozy się sprawdzą, to do akcjonariuszy trafi łącznie 980 mln zł, czyli znacznie więcej niż w 2004 i 2003 r., kiedy do podziału przeznaczono odpowiednio 168 mln zł (12 gr na akcję) i 140 mln zł (10 gr na akcję).
— Poczekajmy do wiosny — uspokaja Stefan Knopik z DM BPH PBK.
Obawy nie znikają
— Watpliwości budzi niestabilność wyników operacyjnych, szczególnie w świetle zaostrzającej się konkurencji w telefonii komórkowej. W tej sytuacji nie można wykluczyć, że TP będzie zmuszona do wykupienia Centertela od France Telekom, co może oddalić wizję wysokich dywidend na kolejne lata — dodaje Michał Marczak.
Co na to spółka?
— Patrząc na dotychczasową politykę wypłaty dywidendy, można powiedzieć, że zwiększamy jej poziom. Na razie za wcześnie wyrokować, czy będzie ona wyższa niż w tym roku — mówił niedawno w wywiadzie dla „PB” Marek Józefiak, prezes Telekomunikacji Polskiej.