Dywan ze starej butelki

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2008-02-29 00:00

Fanaberia? Raczej konieczność. Koszty energii i efekt cieplarniany zmuszają do działań w obronie środowiska – takich jak budownictwo ekologiczne.

W amerykańskim Las Vegas powstaje osiedle pod hasłem „cradle to cradle”, czyli z materiałów z recyklingu — np. wykładziny podłogowe zrobiono z przetworzonych butelek. Przyjazna środowisku jest nawet powierzchnia podjazdów — porowata, by woda deszczowa swobodnie wnikała w glebę.

Pomoc po klęsce

Ekologiczne domy pojawiają się też w Nowym Orleanie, zniszczonym przez huragan Katrina. Promuje je organizacja Make it Right, wspomagana przez sławy — Brad Pitt przekazał jej blisko 5 mln dolarów.

Amerykanie — nie tylko deweloperzy, ale też zwykli obywatele — przekonują się do budownictwa ekologicznego ze względu na jego oszczędność: użytkowanie takich domów jest tańsze nawet o 75 proc.

W Stanach Zjednoczonych standardy ekologiczne przyjmuje się dobrowolnie — w Europie to obowiązek nałożony przez restrykcyjne prawo unijne, nakazujące m.in. zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery (najwięcej CO2 produkują gospodarstwa domowe) i obniżenie rachunków za prąd.

Biurowiec bezkosztowy

Pierwszy dom pasywny — bez tradycyjnego ogrzewania — powstał w 1991 r. w niemieckim Darmstadt, a największy — sześć lat temu w Ulm (także Niemcy). To pięciopiętrowy biurowiec Energon, którego powierzchnia użytkowa wynosi około 7 tys. mkw. Pracuje w nim 420 osób. Wyróżnia się ciekawą architekturą na rzucie zbliżonym do trójkąta równobocznego, którego ramiona tworzą łuki lekko wygięte na zewnątrz. W środku znajduje się duże, przeszklone atrium. W budowę zaangażowały się władze Ulm, ministerstwo gospodarki Badenii-Wirtembergii i Niemiecka Narodowa Fundacja Ochrony Środowiska. Mimo nowoczesnych technologii koszty budowy Energonu nie przekroczyły średnich nakładów na ukończenie biurowca w Niemczech, a jego utrzymanie jest nawet tańsze: zużywa o 75 proc. mniej energii niż budynki tradycyjne, emitując do atmosfery znacznie mniej dwutlenku węgla (o blisko 175 ton rocznie).

Goni nas czas

Jeśli Polska nie chce w przyszłości płacić Unii gigantycznych kar, musi poważnie traktować budownictwo ekologiczne. Choć — podobnie jak inni nowi członkowie UE — mamy kilka lat na dostosowanie się do przepisów, czasu nie jest dużo: w stosunku do światowych standardów zostajemy daleko w tyle. Warto więc przyjrzeć się nowościom w tej dziedzinie. Być może za kilkanaście lat domy, które dziś wydają się dziwaczne, staną się standardem.

Agnieszka Zielińska

Foto: ARC