Przyszła konstytucja przedsiębiorców zyskuje zwolenników. Środowiska biznesu uznają wręcz za konieczne uchwalenie tak postrzeganej nowej projektowanej ustawy — Prawo działalności gospodarczej. Resort gospodarki, projektodawca, zapowiada, że ma ona pełnić rolę podstawowego aktu, regulującego podejmowanie i wykonywanie działalności gospodarczej.
I takiej ramowej ustawy oczekują zarówno przedsiębiorcy, jak i inne ministerstwa oraz eksperci uczestniczący w trwających właśnie konsultacjach jej założeń. Generalnie opowiadają się „na tak”.
W ocenie szczegółowych rozwiązań są mniej jednomyślni i nie we wszystkim zgodni z propozycjami zawartymi w projekcie, skierowanym do opiniowania przez Mariusza Haładyja, wiceministra gospodarki. Wątpliwości budzi już nowe podejście do definiowania działalności gospodarczej. Projektodawca chce zrezygnować z samodzielnej definicji i odesłać też do określenia pojęcia przedsiębiorcy zawartego w kodeksie cywilnym.
Nowa ustawa określałaby działalność gospodarczą ogólnie jako stałą działalność zarobkową lub mająca inny cel gospodarczy wykonywana na własne ryzyko w sposób trwale zorganizowanyi ciągły. Dr Łukasz Bernatowicz i dr Wojciech Warski, eksperci Business Centre Club (BCC), w opinii przesłanej wiceministrowi gospodarki sprzeciwiają się jednak jakimkolwiek zmianom w definicji działalności gospodarczej.
Obecnie w prawie funkcjonuje kilka definicji, co nie służy przejrzystości prawa. Na czele jest definicja z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej: zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin ze złóż, a także działalność zawodowa, wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły.
Inaczej ją opisuje ustawa o podatku od towarów i usług (VAT), a we wspomnianym kodeksie cywilnym pojawia się w powiązaniu z legalną definicją przedsiębiorcy, czyli osoby fizycznej, prawnej i jednostki organizacyjnej, prowadzącej we własnym imieniu działalność gospodarczą i zawodową.