Wczorajszy handel przebiegał spokojnie do czasu, jak prezes EBC Mario Draghi podczas wystąpienia w Londynie powiedział, że Europejski Bank Centralny gotów jest podjąć wszelkie działania w ramach swojego mandatu, aby wesprzeć rynki i obniżyć rentowności europejskiego długu na rynku wtórnym. Mimo że wypowiedzi Mario Draghiego przyjęły bardzo ogólny charakter, warto zaznaczyć, że prezes EBC wspomniał o bardzo interesującej kwestii, a mianowicie, że jeżeli rentowności obligacji państwowych zaburzają działanie „transmisji polityki pieniężnej”, to reakcja na tego typu zdarzenia mieści się w ramach mandatu instytucji centralnej. Tym samym odrzucona zostaje główna przeszkoda przed aktywizacją EBC na rynku. W reakcji na te słowa rentowności 10-letniego hiszpańskiego długu spadły poniżej kluczowej granicy 7 proc.
Pytanie, jakie działania może podjąć EBC? Wydaje się, że potencjalne ponowne zainicjowanie programu SMP (europejski rynek długu) to zbyt mało, aby uspokoić inwestorów na rynkach. Warto pójść szlakiem ostatnich spekulacji związanych z wypowiedzią Ewalda Nowotnego, który zasugerował, że niedziałający jeszcze wehikuł finansowy ESM mógłby operować na bazie licencji bankowej. Bezpośrednio pozwoliłoby mu to na partycypowanie w operacjach płynnościowych EBC oraz udział w operacjach międzybankowych, co skutecznie zwiększyłoby „siłę ognia” tego wehikułu.
Warto jednak pamiętać, że przy obecnie skrajnie pesymistycznym rynku stanowisko przedstawicieli EBC należy w dużej mierze traktować jako werbalną interwencję, a nie jako twarde zapowiedzi działań. Przeciw wyżej wymienionym propozycjom stoją przede wszystkim niemieckie jastrzębie w osobach Angeli Merkel, Wolfganga Schäuble i Jensa Weidmanna oraz przedstawiciele Finlandii i Holandii, a więc krajów, które w przyszłości miałyby gwarantować swoimi ratingami niskie oprocentowanie wspólnych euroobligacji. Tak więc pomimo dość zaskakującej zmiany stanowiska w sprawie funkcji EBC na rynku (mandat instytucji centralnej) wczorajsze wypowiedzi traktować należy w dalszym ciągu jako część werbalnego zarządzania kryzysem w strefie euro, a nie szukania długoterminowych rozwiązań.
KONRAD RYCZKO
DM BOŚ