Działka potrzebna do pełni szczęścia

Agnieszka Janas
opublikowano: 2006-05-30 00:00

W stolicy Podkarpacia nie brak ani ambitnych inwestorów, ani projektów, których nie powstydziłaby się nawet stolica.

W Rzeszowie do budowy regionalnego centrum handlowego przymierzają się dwaj biznesmeni związani z tym rynkiem: Stanisław Kosoń, do którego należy spółka Semko, oraz Bogdan Pawłowski, posiadający kilka nieruchomości wynajętych firmom handlowym oraz fabrykę odzieży Conres. Pierwszy z nich chce zbudować obiekt na terenie hotelu Rzeszów (stąd robocza nazwa projektu), drugi — na działkach należących do Conresu — wystawić kompleks Nowe Miasto. Dla niego władze Rzeszowa zdążyły już uchwalić precyzyjny plan zagospodarowania terenu. To sprawiało, że Nowe Miasto zyskało pewną przewagę czasową nad Hotelem Rzeszów.

Szczęśliwy dzień

Wszystko wskazuje na to, że szanse się właśnie wyrównały. W ubiegłym tygodniu minął termin składania protestów i uwag do planu miejscowego, opracowywanego przez Biuro Rozwoju Miasta Rzeszowa. — Myślę, że jesteśmy o krok od realizacji inwestycji — cieszy się Maciej Łobos z pracowni architektonicznej MWM-Projekt, w której powstała koncepcja budynku.

Spółce Semako, reprezentowanej przez firmę Cushman & Wakefield, brakuje jeszcze tylko jednej działki, aby myśleć o realizacji inwestycji. Należy ona do miasta i ma zostać wystawiona na sprzedaż.

Pańskim gestem

Piotr Kaszyński, partner w firmie Cushman & Wakefield (C&W), przypomina, że projekt Hotel Rzeszów wart jest ponad 100 mln EUR. Na terenach zlokalizowanych w ścisłym centrum miasta projektowany jest kompleks mieszczący: galerię handlową (35 tys. mkw. powierzchni handlowej) wraz z kinami (7 sal), hotel (150 pokoi), biurowiec i zespół wielopoziomowych parkingów. W części handlowej będą działały, liczące 2,2 tys. mkw. delikatesy, prowadzone przez krajową spółkę. Łączna powierzchnia użytkowa budynku wynosi 130 tys. mkw. To sprawia, że projekt ten mieści się w pierwszej piątce największych obiektów budowanych w Polsce, po Arkadii, Złotych Tarasach i Manufakturze — podkreśla Maciej Łobos. Analitycy rynku twierdzą, że w województwie podkarpackim sukces odnieść może obecnie jedno regionalne centrum handlowe. Tymczasem wyraźnie widać, jak bardzo zaostrza się rywalizacja w Rzeszowie.

— Nie obawiamy się konkurencji. Rozmawialiśmy z 300 spółkami handlu detalicznego, w tym z wieloma lokalnymi. Większość z nich deklaruje chęć przystąpienia do wiążących negocjacji w chwili uzyskania przez inwestora pozwolenia na budowę — mówi przedstawiciel C&W.