Dzięki akcjom BRE odrobię straty

Anonimowy Inwestor
07-01-2002, 00:00

Spodziewałem się znacznie lepszego debiutu Eldorado. Lektura raportów analitycznych z optymizmem pozwalała oczekiwać stopy zwrotu rzędu 20-30 proc. Beskidzki Dom Maklerski wartość jednego waloru szacował na 19,75 zł, a DM BIG BG nawet na 22,60 zł. Najbliżej prawdy byli jednak specjaliści DI BRE Banku, którzy prognozowali wartość 17 zł za akcję.

Jeszcze półtora miesiąca temu te trzy biura ekscytowały się perspektywami rozwoju i potencjałem wzrostowym Eldorado. Dopiero w dniu debiutu pojawiły się pierwsze skazy na nieskazitelnym obrazie spółki. Chodzi o komentarze prasowe dotyczące ceny debiutu. Wypowiadający się na łamach gazet analitycy nie wróżyli, że będzie ona znacząco odbiegała od ceny emisyjnej i przekroczy poziom 16 zł. Specjalnie się tymi opiniami jednak nie przejąłem, bowiem nie sądziłem, aby firma z solidnymi fundamentami mogła nie zainteresować graczy giełdowych. Poza tym, analitycy już tyle razy się mylili, że byłem niemal pewien, że i tym razem są w grubym błędzie. Niestety, nie byli. Giełdowy debiut Eldorado po cenie 15,45 zł był dla mnie prawdziwym ciosem. Doprawdy nie wiem, dlaczego cena była tak niska — przecież miało być tak różowo...

Dlaczego w czasie publicznej subskrypcji nie mówiło się głośno o zagrożeniu w postaci możliwości sprzedaży akcji przez pracowników, którzy objęli papiery po 4,73 zł oraz o tym, że akcje spółki były sprzedawane przy założeniu, że będzie ona wykazywała dalszy dynamiczny przyrost sprzedaży i zysków? O perspektywach niewypełnienia obietnic z okresu publicznej oferty jakoś nikt wspomnieć nie raczył. Przecież recesja, która opanowała globalną gospodarkę — w tym oczywiście i polską — nie jest chyba najbardziej sprzyjającym czasem do zwiększania przychodów i zysków?

Ostatnią moją udaną inwestycją było zaangażowanie w PKN Orlen ponad 2 miesiące temu. Od tamtej pory trwa nieprzerwane pasmo porażek. Liczyłem — i słusznie — na ożywienie rynku po Nowym Roku. Sądziłem, że wzmożone zakupy papierów wartościowych nie ominą także Elkopu. Tu jednak znów popełniłem błąd. Spółka nie wzbudziła praktycznie żadnego zainteresowania wśród graczy. Nie stać mnie na bezowocne marnowanie czasu i pieniędzy. Dlatego sprzedałem 190 akcji Elkopu po 6,55 zł. Na inwestycji straciłem prawie 50 zł (bez prowizji). Nie mam jednak wyjścia, muszę grać dalej. Kiedyś w końcu trafię na spółkę, dzięki której odrobię straty.

W piątkowych gazetach przeczytałem, że za ostatnimi wzrostami na GPW stoją inwestorzy zagraniczni oraz OFE. Wiadomo, że podmioty te interesują się przede wszystkim spółkami największymi i najbardziej płynnymi. Dlatego postanowiłem zainwestować w firmę z indeksu WIG 20. Wybór padł na BRE Bank. Tuż po otwarciu notowań w piątek zostało zrealizowane moje zlecenie kupna 9 akcji po 123 zł za sztukę.

Zdecydowałem się zainwestować właśnie w BRE z kilku powodów. Po pierwsze, spółka osiąga bardzo dobre wyniki finansowe. Po drugie, akcje własnej firmy skupują przedstawiciele władz banku, co — jak mi się wydaje — jest dowodem na ich wiarę w perspektywy rozwoju spółki. Wreszcie po trzecie, BRE zaangażował się w ratowanie Elektrimu. Jak na mój gust, ma on zamiar przeprowadzić podobny manewr do uczynionego wcześniej z Optimusem. Po prostu holding zostanie podzielony na dwa odrębne przedsiębiorstwa — zajmujące się telekomunikacją oraz energetyką, które następnie zostaną sprzedane inwestorom branżowym. Jestem święcie przekonany, że strumień zysku, jaki zrealizuje na tej operacji BRE — popłynie także i do mojej kieszeni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anonimowy Inwestor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Dzięki akcjom BRE odrobię straty