— Zakup Możejek był błędem. Przepłaciliśmy, bo dla pana prezydenta to był sztandarowy element polityki wschodniej. Już wtedy pisałem, że ta transakcja zdołuje Orlen. I co? Zdołowała — przekonuje Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.
Transakcji broni Igor Chalupec, były prezes Orlenu.
— Decyzja o zakupie Możejek była słuszna. Miała charakter głównie biznesowy, choć była też częścią szerzej zakrojonego planu współpracy energetycznej w tej części Europy. Rafineria w Możejkach, położona w UE, obecna na wielu rynkach, działająca na dobrze znanej Orlenowi technologii, po niewielkiej restrukturyzacji i przeprowadzonym programie inwestycyjnym dobrze rokowała na przyszłość i miała perspektywę zysków. Notabene w pierwszych latach po akwizycji te zyski przynosiła — przekonuje były szef Orlenu.
Według niego, pojawienie się dużego koncernu rosyjskiego w tym regionie Europy byłoby poważnym zagrożeniem dla Orlenu.
— Powiem więcej: dziś także kupiłbym Możejki z tych samych powodów. Oczywiście z uwzględnieniem zmienionych warunków rynkowych. Dziś wycena byłaby oczywiście inna — mówi Igor Chalupec.
Więcej opinii ekspertów na ten w piątkowym Pulsie Biznesu.