Dziś w PB: Wśród akcjonariuszy rośnie świadomość siły

opublikowano: 2003-03-31 08:05

Mam wiele zastrzeżeń do raportu Deloitte & Touche z badania przeprowadzonego w Stomilu — mówi Raimondo Eggink, członek Rady Giełdy i rady nadzorczej Stomilu występujący w obronie mniejszościowych akcjonariuszy Stomilu. Wiele wskazuje więc na to, że drobni udziałowcy spółki nie zamierzają składać broni w sporze z jej strategicznym inwestorem — francuskim koncernem Michelin.

„Puls Biznesu”: Jak Pan ocenia przepisy chroniące dziś interesy drobnych akcjonariuszy?

Raimondo Eggink: Kodeks spółek handlowych w niczym nie ustępuje najlepszym wzorcom zachodnioeuropejskim. Natomiast tym, co w Polsce nie funkcjonuje, jest egzekwowanie jego zapisów. W sądzie akcjonariusz nie jest w stanie załatwić praktycznie niczego! Chcę przypomnieć historię mojego sporu z Polifarbem Dębica. Ta sprawa jest w toku od ponad 3,5 lat. Przegrałem sprawę w pierwszej i drugiej instancji, Sąd Najwyższy w ogóle nie chciał się nią zająć. Dlatego w ubiegłym miesiącu skutecznie złożyłem skargę konstytucyjną. Myślę, że wygram i sprawa ruszy od początku, tj. trafi do ponownego rozpatrzenia przez sąd pierwszej instancji.

Dlaczego walczy Pan z Polifarbem Dębica?

— Robię to „dla zasady”. Zwycięstwo w zasadzie już odniosłem, bo moim celem było usunięcie nieszczęsnego przepisu ograniczającego dostęp akcjonariusza do sądów. Przypomnę, że zgodnie z dawnym kodeksem handlowym trzeba było mieć 1 proc. akcji, aby sąd w ogóle mógł przyjąć powództwo przeciwko spółce o unieważnienie uchwały WZA. Ponieważ miałem duże wsparcie ze strony mediów, sprawa została nagłośniona i trafiła do Sejmu. Akurat przygotowywano nowy kodeks spółek handlowych i przepis, o którym mowa, został usunięty. Czyli ta walka miała sens.

A ze Stomilem Olsztyn?

— Też. Przypomnę, że ponad rok temu Michelin próbował na nieprzyjaznych zasadach wyprowadzić tę spółkę z obrotu giełdowego. Ogłosił w tym celu wezwanie z ceną 24,5 zł. Natomiast ostatnio za swój pakiet akcji Skarb Państwa dostał 33,8 zł za jeden walor. Czyli na wszystkich swoich akcjach Skarb Państwa dostał 10 mln zł więcej niż gdyby odpowiedział na wezwanie z 2001 r. To chyba dobrze, że skarb otrzymał większą kwotę?

Drobni akcjonariusze Stomilu zarzucali Michelinowi transfer zysków ze spółki. Tymczasem wyniki raportu sporządzonego przez biegłego rewidenta nie są korzystne dla mniejszościowych inwestorów.

— Moich wątpliwości ten raport wcale nie rozwiał. Na razie wysłałem do rewidenta — Deloitte & Touche list z pytaniami i czekamy na odpowiedź. Moim zdaniem bowiem, jest w tym raporcie bardzo wiele stwierdzeń nielogicznych lub wręcz niezgodnych z prawdą.

Więcej w poniedziałkowym „Pulsie Biznesu”.

Zapraszamy do lektury!