Dziś zakończy się wojna o Belvedere

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2000-05-12 00:00

Dziś zakończy się wojna o Belvedere

FRANCUZI VS POLACY: Jeśli dziś Polmos Warszawa, którym kieruje Henryk Tomasik, wygra spór o wódkę Belvedere, przedstawiciele francuskiej spółki Belvedere grożą procesem polskiemu rządowi. fot. Borys Skrzyński

Dziś Sąd Apelacyjny w Łodzi ma zdecydować, kto wygra batalię o markę wódki Belvedere. Jeśli Euro-Agro Warszawa przegra z Polmosami, wydane przez nie ponad 9 mln zł na procesy to pieniądze wyrzucone w błoto. Spółka nadal będzie tracić wiarygodność.

Łódzki sąd apelacyjny dziś ma rozwiązać spór o wódkę Belvedere. Proces o tę markę wytoczył w 1998 roku Polmos Warszawa. Pozwanym jest spółka Euro-Agro, należąca do francuskiej Belvedere.

Sąd w Łodzi miał rozstrzygnąć tę batalię już 10 maja. Jednak prawnicy Euro-Agro złożyli pięć wniosków, m.in. o wykluczenie sędziego, o wprowadzenie dwóch interwenientów ubocznych. Sąd wszystkie odrzucił.

Przedstawiciele Belvedere podkreślają, że z powodu procesu firma poniosła znaczne straty. Ocenia się, że tylko w 1998 roku wartość kapitałów własnych Belvedere spadła o 530 mln FRF (323,3 mln zł) — np. 28 września 1998 roku kurs akcji sięgał 564 FRF, a już 16 października spadł do 260 FRF za walor.

Nieoficjalnie mówi się, że Francuzi przegrają. Możliwe zatem, że spółce nie opłaciło się wyłożenie 1 mln FRF (0,61 mln zł) na polski proces o słynną wódkę. Na procesy o markę Belvedere we Francji, Polsce i USA firma wydała w sumie około 2 mln USD (9,2 mln zł).

Geneza sporu

Polmos Warszawa, będący eksporterem wódki Belvedere, twierdzi, że byli szefowie producenta tego alkoholu, czyli fabryki z Żyrardowa, w 1996 roku bezprawnie przekazali prawa do marki firmie Euro-Agro. Później stanowisko warszawskiego Polmosu poparł nowy komisaryczny zarząd żyrardowskiego przedsiębiorstwa i Ministerstwo Skarbu Państwa.

Opinię tę podzielił także Sąd Okręgowy w Łodzi, który w styczniu 1999 roku uznał, że cesja jest nieważna. Powód? Poprzedni zarząd Polmosu Żyrardów nie miał zgody rady pracowniczej, by oddać markę za darmo.

Zdaniem Jerzego Jurczyńskiego, rzecznika Belvedere, cesja zmierzała jednak do polubownego załatwienia sprawy między żyrardowską fabryką a spółką Euro-Agro.

Euro-Agro się broni

Cesja wynikała bowiem z zawartej między firmami w 1993 roku umowy. Zgodnie z nią Pol-mos Żyrardów miał zarejestrować na siebie znak słowny Belvedere, co stało się 13 listopada 1995 roku. Z kolei Euro-Agro w lutym 1994 roku zgłosiło do rejestracji w Urzędzie Patentowym wzór zdobniczy butelki. Jerzy Jurczyński uważa również, że Euro-Agro miała zarejestrować znak przestrzenny, przedstawiający kształt i szatę graficzną butelki, nie zawierający słowa Belvedere. Jednak adwersarze stołecznej firmy twierdzą, że w umowie z 1993 roku takiego zapisu nie było.

Jerzy Jurczyński dodaje również, że Polmos W-wa w trakcie procesu sfałszował umowę cesji. Jego zdaniem, z kserokopii dokumentu usunięto paragraf o przejęciu kosztów ochrony znaków przez Euro-Agro.

Henryk Tomasik, dyrektor Polmosu Warszawa, zapewnia jednak, że dokumenty nie były sfałszowane. W styczniowym procesie Euro-Agro nie przedstawiło takich zarzutów, teraz natomiast spółka rozpowszechnia nieprawdziwe informacje o umowie.