Dzisiaj piątek? To jesteśmy na Kajmanach!

Karolina Guzińska
04-04-2003, 00:00

Moda na cruising — zwiedzanie świata statkami pasażerskimi — zaraża coraz więcej ludzi. Firmy turystyczne twierdzą, że w Polsce zainteresowanie rejsami rośnie o 30 proc. rocznie.

— Pływają starsi, młodsi, samotni, rodziny, nowożeńcy... Bo rejs to kwintesencja tego, co w turystyce najlepsze: wypoczynek i zwiedzanie w jednym. Codziennie nowe miasto, wyspa, państwo nawet. Bez pakowania i rozpakowywania walizek. Bez wydawania pieniędzy na przekąski czy wstęp do dyskoteki. Bez zmartwień, jak dotrzeć do ciekawej miejscowości, która nie ma lotniska — przekonuje Grażyna Hołowiej, specjalista ds. rejsów w biurze podróży Marco Polo.

Rejs może trwać od 3 do 120 dni. Statki zawijają do portów w każdym niemal zakątku świata. Najpopularniejsze trasy: Karaiby zimą, basen Morza Śródziemnego i norweskie fiordy latem. Popłynąć można na Alaskę, do Ameryki Południowej, Azji Południowo-Wschodniej, na wyspy Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego, do Australii i Nowej Zelandii... Pływa się przez cały rok — za słońcem. Terminy są tak dobrane, by jak najmniej bujało.

— Statek to pływający hotel. Tyle że oferuje więcej atrakcji. Ale nie tylko zabawa przyciąga ludzi. Ważne jest bezpieczeństwo: nie trzeba się martwić, że w krajach arabskich jest inna flora bakteryjna — bo jemy na statku. Śpimy spokojnie, bo statki chronione są przez specjalistów — np. byłych agentów Mossadu. Osoby, które ze względów zdrowotnych nie korzystają z turystyki, na statkach mają do dyspozycji szpitale. No i sprawa dojazdu: wiele ofert to rejsy z Genui czy Wenecji. Można się tam dostać własnym samochodem, a firma turystyczna wstawi go do garażu — zapewnia Mariusz Siekierski, specjalista ds. sprzedaży i marketingu w biurze podróży Festival Rejsy.

Nie sposób odmalować słownie specyfiki rejsu.

— Można tylko powiedzieć: wow! Każdy wraca zachwycony. Mnie cruising zaskoczył. Pochłonął. Czułam się jak w innym świecie — wszystko na statku służy relaksowi. Rozkoszowałam się komfortem, sztuką kulinarną... A zadziwiłam — doskonałą organizacją. Wraz ze mną płynęło 2 tys. osób, a mimo to nie było tłoku, przepychanek... — wspomina Grażyna Hołowiej.

Zapewnia, że z rejsu wraca najmniej niezadowolonych klientów — 80 proc. decyduje się powtórzyć morską przygodę.

— To magia cruisingu... Czas się zatrzymuje — nie ma ruchu, harmideru, dyktatu zegarów... O 3 w nocy możesz spać, bawić się albo spotykać z ludźmi. Gdy masz ochotę na samotność — idziesz do biblioteki albo bierzesz leżak na pokładzie. No i morze... nic nie wycisza bardziej niż obserwowanie go — dodaje Mariusz Siekierski.

Poleca rejsy rodzinom — dzieci do lat 17, przy dwóch pełnopłatnych opiekunach, płyną gratis.

— Są statki z klubami, które organizują dzieciom tak żywiołowe i wyczerpujące zabawy, że wieczorem maluchy po prostu padają. A rodzice mogą pójść na koncert lub do dyskoteki... Ciekawe, że prawie wszystkie dzieci, które wracają z rejsu, chcą zostać kelnerami. Może za sprawą marynarskiego wyglądu stewardów — śmieje się Mariusz Siekierski.

Twierdzi, że na statku nie można się nudzić — zbyt dużo tam rozrywek.

— Filmy w sali kinowej, wieczorne show w wykonaniu zespołu Teatru Bolszoj czy mistrzów flamenco, możliwość nauki tańców, np. latynoamerykańskich — uczą rodowici Kubańczycy! Są statki, które kopiują popularne miejsca: irlandzki pub czy rzymską Caffe Greco. O dyskotekach, koncertach, ściankach do wspinaczki i innych sportowych udogodnieniach nie wspomnę. To wszystko sprawia, że gdy rejs zbliża się ku końcowi, niektórzy płaczą... — opowiada Mariusz Siekierski.

Statki płyną nocą — hojnie oświetlone — a w dzień zawijają do portów. Pasażerowie mogą zejść na ląd i wykupić wycieczkę z przewodnikiem lub zwiedzać na własną rękę. Kto chce, zostaje na pokładzie, by korzystać z atrakcji: animacji, przedstawień, kina, zawodów sportowych, bibliotek, galerii handlowych... i barów.

— Kuchnia jest wyśmienita — wykwintna i różnorodna. Jesz do woli. I codziennie inne zestawy. Cokolwiek sobie zażyczysz — dostaniesz. Każdy smakołyk i każdą dietę — wegetariańskią, niskokaloryczną... Trzeba tylko powiedzieć o swoich gustach przed rejsem. Pasażerowie oczekują zwłaszcza na „midnight buffet” — bufet o północy. Bo to prawdziwy pokaz sztuki kulinarnej: dania w formie kwiatów, kulinarne scenki rodzajowe, lodowe rzeźby... Warto najpierw sfotografować, potem zjeść — przekonuje Grażyna Hołowiej.

Decydując się na rejs, należy przed podróżą podjąć decyzję o porze posiłków i wielkości stołu. Można wybrać stół dla palących (lub nie), 2-, 4- lub 6-osobowy...

— Po pełnym wrażeń dniu na lądzie — powrót na pokład. Załoga mile nas wita, częstuje lampką szampana... Leżaki zapraszają do skorzystania z ostatnich promieni słońca. Przed kolacją podawane są drinki. W barze sympatyczna atmosfera, goście pozdrawiają się nawzajem. W tle dyskretna muzyka. Kolację jemy w restauracji z wielkimi oknami — towarzyszą nam stale zmieniające się krajobrazy. Można zamówić stolik na zewnątrz: podziwiamy zachód słońca z innej perspektywy... Po kolacji zaczyna się życie nocne. Punkt o północy — na tych, którzy już zgłodnieli — czeka bufet. Po małej lub większej przekąsce można bawić się do białego ranka! Śniadanie podawane jest na wielkim tarasie, na świeżym powietrzu. Niektórzy mają już za sobą poranną gimnastykę, kilka rund w basenie lub inne zabiegi relaksujące. Kelner bacznym okiem obserwuje klientów i non stop pyta, czym może dogodzić — dzieli się wrażeniami z rejsu Maria Baumgartner z TUI Polska.

Linie żeglugowe zabiegają nie tylko o turystów, którzy odpoczywają biernie: słońce, relaks, dobra kuchnia — i starczy. Są też rejsy ekspedycje do niezwykłych miejsc, takich jak Serengeti, Amazonia, Grenlandia...

— Ekspedycje to specjalność niemieckiej linii Hapag Lloyd. Podczas takiego rejsu prowadzone są wykłady z geografii, biologii, geologii danego obszaru. Potem pasażerowie podpływają do brzegu na motorowych pontonach, obserwują zwierzęta, spotykają się z naukowcami ze stacji badawczych... — mówi Grażyna Hołowiej.

Popularnością cieszą się też podróże tematyczne: skarby światowego dziedzictwa (np. zabytki klasycznej Grecji), sztuka Renesansu, strategia planowania finansowego w firmie, sekrety epikurejczyków czy tajniki kuchni francuskiej. Są też oferty dla wielbicieli jazzu, muzyki klasycznej, dobrych win, gry w golfa...

— Na rejsy kulinarne zapraszani są szefowie kuchni najlepszych restauracji świata. A melomani doceniają podróże z koncertami skrzypcowymi czy fortepianowymi, w których biorą udział wybitni muzycy — uważa Mariusz Siekierski.

Aby w pełni korzystać z uroków cruisingu, warto znać język angielski. Można sobie jednak poradzić bez tego — organizowane są również wyjazdy grupowe (20-25 osób) z polskojęzycznym pilotem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Dzisiaj piątek? To jesteśmy na Kajmanach!