Dzisiejsze informacje mogą trochę rozruszać rynki

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-08-25 00:00

W USA zapału do kupowania akcji wystarczyło wczoraj tylko na pierwszą godzinę handlu. Ciągle taniejąca ropa wywołała chwilową euforię, która bardzo szybko zamieniła się w nudną sesję z małym obrotem i niewielkimi zmianami indeksów. Spadająca cena ropy już nie jest dla inwestorów wystarczającym powodem do zakupów akcji. Poza tym w Iraku szykowało się ostateczne uderzenia na Nadżaf (którego efektów nie da się przewidzieć), w piątek przemawia Alan Greenspan, szef Fed, a w następnym tygodniu na rynek dotrze niezliczona liczba raportów makroekonomicznych.

Sesja wyglądała, jakby inwestorzy powiedzieli: po co mamy się denerwować w ostatni tydzień wakacji? To prawda, że oprócz taniejącej ropy rynek nie dostał znowu żadnych impulsów. Dane makro z rynku nieruchomości (sprzedaż domów na rynku wtórnym) były tylko nieznacznie gorsze od prognoz i nie wywołały nawet drgnięcia indeksów. Rynkiem kierowały wyłącznie informacje ze spółek. Goldman Sachs podniósł rating dla Caterpillara, co pomagało indeksowi DJIA. Za to UBS obniżył cenę docelową Cisco, a CSFB zrobił to samo z ceną Broadcom. Nic dziwnego, że NASDAQ zachowywał się gorzej niż NYSE. Sesja zakończyła się neutralnie, nie zmieniła obrazu rynku i nie ma żadnego znaczenia prognostycznego.

Dzisiaj inwestorzy dostaną kilka informacji, które mogą rynki rozruszać. Przede wszystkim Rada Polityki Pieniężnej poinformuje o swojej decyzji w sprawie poziomu stóp procentowych. Powtarzam: sytuacja gospodarcza będzie się pogarszała i stóp nie należy podnosić. Jednak RPP może to zrobić, bo taka jest jej polityka. Nie wyobrażam sobie podwyżki o 50 pkt baz. (byłaby jeszcze bardziej bezsensowna), a podwyżka o 25 pkt baz. jest już zdyskontowana. Trudno sobie wyobrazić pozostawienie stóp w spokoju, ale gdyby tak się stało, to radość rynku byłaby wielka.

Po komunikacie RPP dostaniemy dane makro z USA. Ważne będą tylko zamówienia na dobra trwałego użytku. Byki potrzebują dobrych danych. Złe mogą przedłużyć korektę. Czy dane o zapasach ropy mogą wpłynąć na rynek? Wątpię, o ile nie będą bardzo dobre. Dopóki cena ropy jest dobrze poniżej 50 USD, to nikt się tym przejmować nie będzie. U nas sesję zakończą informacje o cenach żywności w połowie miesiąca. Wydawałoby się, że po decyzji RPP to musztarda po obiedzie, ale tak być nie musi. Gdyby RPP stóp nie podniosła, albo podniosła o 25 pkt baz., a ceny mocno wzrosły, to rynek znowu zacząłby się bać dużej podwyżki na następnym posiedzeniu.

Czy to rzeczywiście wpłynęłoby negatywnie na rynek po wczorajszej sesji? Na GPW przez długi czas odbywały się przecież dzikie harce, a kierunek indeksów zmieniał się kilka razy. Obroty były spore i to nie tylko dzięki wymianom na BRE. Na dwie godziny przed końcem sesji tylko zmniejszająca się baza na kontraktach sygnalizowała, że rynek coraz bardziej wierzy w przełamanie oporów technicznych. W końcu jednak przełamanie nastąpiło. Od dawna zresztą widać, że GPW wyjdzie z letargu w najbardziej nieoczekiwanym momencie.

Wczoraj trzeba było wybierać między zachowaniem logicznym i kontrariańskim. Logiczne byłoby, gdyby po kolejnym nieudanym teście oporów indeksy spadły. Było o to jednak dosyć trudno, bo indeksy w Eurolandzie nadal rosły i zapowiadała się zwyżka w USA. Rozumowanie kontrariańskie mówiło, że to właśnie jest ten dzień, w którym popyt może z zaskoczenia zaatakować. Tylko jakie to zaskoczenie, skoro nastroje na świecie były dobre?

Rozwiązanie problemu było dosyć dwuznaczne. Niezwykła wprost siła PKN z pomocą TPSA wymusiła przełamanie oporów. Martwiły jednak słabsze banki i niewielka szerokość rynku. Cóż, technika obowiązuje, chociaż wolałabym jeszcze zobaczyć potwierdzenie wzrostu na szerszym rynku. Technikowi przełamanie oporów na GPW mówi, że indeksy powinny przetestować szczyt wszechczasów. Ale niezbędne są dziś wzrosty, które sygnał potwierdzą.