Dziurą nie da się żonglować

Jacek Zalewski
opublikowano: 04-01-2011, 00:00

Szczegóły rozmontowania/racjonalizacji (niepotrzebne skreślić) systemu emerytalnego nie są jeszcze znane nawet premierowi Donaldowi Tuskowi. Na razie rząd strzepuje nam informacyjne okruchy, posiłkując się metodą dwóch policjantów. Tak jak przy podwyżce VAT, rolę złego bierze na siebie Michał Boni. Nominalnie szary minister, funkcjonalnie zaś wicepremier wypuścił obok OFE inny próbny balon — powrotu do wyższej składki rentowej. I to po stronie pracodawców, co natychmiast wywołało ich sprzeciw. Policjantem lepszym jawi się minister finansów Jacek Rostowski, który puszcza oko, że wcale nie popiera podniesienia tej składki.

Generalnie wychodzi na to, że całe przesilenie wokół OFE wymusiła bezduszna Unia Europejska. Jesienią 2010 premier Donald Tusk na trzech szczytach Rady Europejskiej wykonał kilka podejść, by zaakceptowano przeksięgowanie pieniędzy transferowanych w Polsce do OFE. Niestety, spotkał się ze zdumieniem i oporem nie tyle nawet Komisji Europejskiej, ile uczestniczących w szczytach szefów unijnych państw i rządów.

Lepszy policjant Jacek Rostowski wcale nie ukrywa, że w tej sytuacji jego absolutnie nadrzędnym celem stało się statystyczne, księgowe zbicie długu publicznego. Ale to zadanie coraz trudniejsze, bo skończyły się proste rezerwy, takie jak przerzucenie w roku 2009 dziesięciu miliardów z budżetu do Krajowego Funduszu Drogowego. Notabene tamta dziura po roku klajstrowania wymusiła radykalne cięcia programu drogowego. A tym samym moja teza postawiona w tytule została dowiedziona.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane