Dziwne pomysły oraz pomyłki Jacka Kapicy

Dawid Tokarz
opublikowano: 2009-11-16 00:00

To nie Komisja Trójstronna

Wiceminister finansów, pilotujący ustawę

o grach i zakładach, ma się z czego tłumaczyć

To nie Komisja Trójstronna

chciała uwolnić hazard,

ale BCC, którego członkiem

jest firma Ryszarda

Sobiesiaka.

Hazardową komisję śledczą czeka mnóstwo pracy. Na trudne pytania będzie musiał odpowiadać też wiceminister finansów Jacek Kapica, w mediach mający wizerunek superbohatera, który oparł się wpływom niejasnego lobbingu. Z ustaleń "PB" wynika jednak, że w toku prac nad ustawą hazardową w dziwny sposób drastycznie zmieniał zdanie i kilka razy mijał się z prawdą.

Jacek Kapica czuwa nad wprowadzeniem w życie hazardowej rewolucji, która jedną część rynku hazardu ma zdelegalizować, a drugiej podnieść podatki. Wiosną 2008 r. forsował pomysł przeciwny. Chciał, by już od 2009 r. znieść obowiązujące od lat limity, zgodnie z którymi przybytki hazardu można w Polsce otwierać według zasady: jedno kasyno na 250 tys., a salon z automatami na 100 tys. mieszkańców. I aby to rynek decydował o liczbie tych placówek.

To zły pomysł był

W "PB" pisaliśmy, że takie rozwiązanie grozi przejęciem dużej części rynku przez gangi oraz pojawieniem się poważnych problemów z uzależnieniami. Nasze uwagi potwierdziły służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa. Zastrzeżenia zgłoszone przez MSWiA, ABW i policję były tak druzgocące, że resort finansów musiał się z liberalizacji hazardu wycofać.

Jacek Kapica bronił się komunikatem z 9 czerwca 2008 r., w którym zapewniał, że postulat zniesienia limitów na kasyna i salony gier został "wypracowany i zgłoszony" przez Komisję Trójstronną. Jak jednak ustaliliśmy: ta się tym w ogóle nie zajmowała. Dziś sam Kapica przyznaje, że postulat zgłosił Business Centre Club (BCC) jedynie za pośrednictwem szefa Trójstronnej Komisji do spraw Społeczno-Gospodarczych — wicepremiera Waldemara Pawlaka.

— Sformułowanie z czerwca 2008 r. zostało użyte w dobrej wierze. Zakładaliśmy, że przekazane wnioski zostały w istocie wypracowane przez komisję, a nie wyłącznie przekazane — tłumaczy Magdalena Kobos, rzecznik Ministerstwa Finansów (MF).

Kto za tym stał

Pikanterii sprawie dodaje to, że na liście członków BCC są tylko dwie firmy z branży hazardowej (a to one były rzeczywistymi autorami pomysłu zniesienia limitów): Orbis Casino i Olympic Casino Poland. Tą drugą do 2007 r. zarządzał i kontrolował (z córką i synem) Ryszard Sobiesiak, jeden z bohaterów rozmów ze Zbigniewem Chlebowskim zarejestrowanych przez CBA. Po 2007 r. wiceprezesem spółki była zaś Magdalena Sobiesiak, a pakiet 20 proc. należał (i należy) do Marka Sobiesiaka.

— Mamy totalną zmianę polityki państwa wobec hazardu. Ciekaw jestem, kto naprawdę stoi za tym pomysłem — komentował na gorąco w 2008 r. jeden z naszych rozmówców z branży.

Dziś, po wybuchu afery hazardowej, te słowa nabierają jeszcze bardziej intrygującego znaczenia. Szczególnie że trefny zapis uwalniający hazard MF chciało wprowadzić bez rozgłosu. W ogólnym uzasadnieniu do projektu ustawy, który trafił do uzgodnień międzyresortowych, o zniesieniu limitów lokalizacyjnych nie wspomniano ani słowem, choć był to zapis rewolucyjny, najważniejszy z całej noweli.

A to nie koniec dziwnych wydarzeń i pomyłek Jacka Kapicy. W opublikowanym kilka dni temu na stronach MF oświadczeniu wiceminister finansów zapewniał, że pomysł likwidacji limitów na kasyna i salony gier w toku prac nad ustawą hazardową "nie został uwzględniony". Kiedy w pytaniach przypomnieliśmy, że przecież pojawił się w gotowej wersji ustawy, która trafiła do uzgodnień międzyresortowych, treść oświadczenia została zmieniona: na "nie zyskał uznania".

— W obecnej sytuacji każde słowo, które padło w ostatnich latach w kontekście prac nad ustawą hazardową, jest drobiazgowo analizowane, a stosowane wcześniej uproszczenia teraz inaczej interpretowane niż wtedy, gdy ustawa nie była przedmiotem tak wielkiego zainteresowania — tłumaczy Magdalena Kobos, rzecznik MF.

Od ściany do ściany

"PB" śledził prace nad ustawą hazardową od początku. W czerwcu 2008 r. Jacek Kapica na naszych łamach bronił pomysłu zniesienia limitów nie tylko argumentem o Komisji Trójstronnej, ale także tym, że "dotychczasowy system koncesji i przetargów budził wiele kontrowersji". A w uzasadnieniu szczegółowym do ówczesnego projektu resort finansów pisał, że nowe kasyna i salony gier (i nie jako hazard, ale jako "formy rozrywki") są potrzebne szczególnie w dużych miastach oraz ze względu na wyższe wpływy podatkowe. Argumenty były więc zupełnie inne niż te, którymi dziś posługuje się Jacek Kapica, uzasadniając potrzebę likwidacji większej części rynku hazardu.

Dawid

Tokarz