Samochody elektryczne wciąż są znacznie droższe od spalinowych — to jedna z głównych barier rozwoju rynku. Wzorem innych państw europejskich Polska uruchomiła system bezpośredniego wsparcia zakupu e- -pojazdów. Jest on jednak dużo mniej korzystny niż w działający w Niemczech i Francji, a także np. na Słowacji i w Chorwacji, gdzie rynek jest na podobnym do naszego etapie rozwoju.

— W celu rozwijania elektromobilności w Polsce powinniśmy czerpać z najlepszych praktyk stosowanych w innych państwach i koncentrować się na tym, jak dostosować je do polskich realiów — mówi Przemysław Szywacz, partner w dziale doradztwa podatkowego w zespole doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce.
W krajach, które przodują pod względem liczby nowych samochodów elektrycznych, z powodzeniem stosowane są także instrumenty fiskalne. Do najbardziej znanych należy zwolnienie z VAT, obowiązujące w Norwegii. W Polsce ulgi podatkowe ograniczają się do zwolnienia z akcyzy i możliwości zastosowania wyższej podstawy amortyzacji.
— Odliczenie 100 proc. VAT od zakupu i użytkowania samochodów elektrycznych to jeden z postulatów „Białej księgi elektromobilności” przygotowanej przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) z udziałem ekspertów KPMG. Rozwiązanie to wpływa podwójnie korzystnie na całkowity koszt eksploatacji samochodu elektrycznego, ponieważ oprócz oszczędności w VAT pozwala na realne zwiększenie limitu ceny pojazdów objętych planowanymi dopłatami bezpośrednimi dla firm — zaznacza Przemysław Szywacz.
Obecnie dopłatę można uzyskać na e-auto w cenie do 125 tys. zł, co mocno ogranicza liczbę dostępnych modeli. Zwolnienie z VAT podniosłoby limt do 153 tys. zł, a kupujący mieliby większy wybór. Przyszłość rynku jest także uzależniona od rozwoju infrastruktury ładowania. Barierą w tym wypadku są stałe opłaty dystrybucyjne, stanowiące wysokie obciążenie dla operatorów stacji. Problem ten stał się szczególnie widoczny w okresie lockdownu, kiedy infrastruktura była wykorzystywana minimalnie, a opłaty obowiązywały. Dlatego autorzy „Białej księgi elektromobilności” zaproponowali wprowadzenie e-taryfy, w której główny składnik opłaty byłby uzależniony od faktycznego poboru energii. Takie rozwiązanie uwzględniono w opublikowanym niedawno projekcie rozporządzenia dotyczącym „tankowania” elektryków.
— Rozwój infrastruktury ładowania ma kluczowe znaczenie dla przyszłości elektromobilnościw Polsce. Projektowane zmiany w zakresie opłat dystrybucyjnych, uzależniające ich wysokość od faktycznego zużycia energii, zwiększają szansę na pojawienie się na rynku nowych podmiotów, dla których obecny system stanowił barierę ekonomiczną. Szanse na przełom zwiększyłoby także wdrożenie optymalnego systemu dopłat do kosztów budowy infrastruktury ładowania, dlatego konieczne są działania w celu uzyskania zgody Komisji Europejskiej na taki program — dodaje Przemysław Szywacz.
Polski park elektrycznych samochodów osobowych liczy ich 12,3 tys. — 55 proc. ma napęd czysto elektryczny, a 45 proc. to hybrydy typu plug-in. W ciągu siedmiu miesięcy 2020 r. przybyło ponad 4 tys. eletryków (o 78 proc,. więcej niż w analogicznym okresie 2019 r.).