E-learning dynamiczny jak świat informatyki

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2012-08-13 00:00

Webinary, webcasty, wiki, blogi, communities of practice — to tylko niektóre narzędzia, jakie e-learning oferuje firmom, które chcą szkolić pracowników.

W dużych firmach w Polsce średnio 15-20 proc. szkoleń realizuje się drogą elektroniczną. Ale patrząc na statystyki z USA, można przyjąć, że przez 5-7 lat czeka nas trzy-, a nawet czterokrotny wzrost.

— W ostatnich dwóch latach e-learning w Polsce złapał wiatr w żagle. Ta forma rozwoju przestała być traktowana jako nieokiełznana nowość — twierdzi Marek Hyla, dyrektor zarządzający E-learning.pl, współzałożyciel XY Learning Team, firmy, która przeprowadziła badanie „Learnings Problems — E — Solutions 2011”. Wynika z niego, że firmy, które korzystają z e-learningu, najczęściej tylko posiłkują się nim podczas szkoleń. Bardzo często jest on np. wstępem do szkoleń tradycyjnych — daje podstawę teoretyczną i przygotowuje do nabywania umiejętności. Materiały dostępne on-line dostarczają wiedzy, która może być wykorzystywana podczas zajęć stacjonarnych z trenerem. Dzięki temu skraca się czas szkolenia i może się ono w większej mierze koncentrować się na zagadnieniach praktycznych. Szkolenia on-line służą przede wszystkim do przekazywania wiedzy na temat produktów, procedur i do zaznajamiania pracowników z nowymi przepisami. Pracownicy poszerzająw ten sposób wiedzę z księgowości lub uczą się języków obcych.

— Jest ogromna różnorodność doświadczeń, kompetencji i skali zaangażowania firm w e-learning. Te, które stosują tę metodę od lat, wkomponowały ją nie tylko w procesy i procedury, ale także w kulturę organizacyjną — twierdzi Marek Hyla.

Korzystamy, ale…

HR-owcy wiedzą, że zastosowanie nowoczesnych technologii w szkoleniach przynosi korzyści — może się przyczynić do oszczędności czasu i pieniędzy, dopasowania nauczania do potrzeb pracowników i zwiększenia ich odpowiedzialności za własny rozwój. Ale narzekają na niską jakość szkoleń, wynikającą z mało atrakcyjnej formy przekazywania treści, nieangażującej uczestnika.

Niewiele firm szkoleniowych proponuje zajęcia z wykorzystaniem samej formuły zdalnej. Częściej proponują szkolenia w formie tzw. blended-learningu i to nie w ofercie, ale dopiero podczas rozmów z potencjalnym klientem. Zdaniem ekspertów z XY Learning Team, wciąż bowiem wiele firm szkoleniowych traktuje e-learning jako zagrożenie dla swojego biznesu. Z kolei firmy e-learningowe często nie mają kompetencji do prowadzenia tradycyjnych szkoleń. E-learning to ogromny potencjał do zagospodarowania. Szczególnie, że duże przedsiębiorstwa szukają teraz optymalnych rozwiązań szkoleniowych. Jedną z barier jest jednak, jak wynika z badania, niewielka wiedza HR-owców o dostępnych na rynku rozwiązaniach.

— Pozytywnie na rozwój rynku e-learningu może wpłynąć rzetelna informacja — niepodszyta podtekstem marketingowym, niebudowana z intencją sprzedaży jakiegoś rozwiązania, udowodnienia, że jakiś produkt jest lepszy od innego — uważa Marek Hyla.

Jego zdaniem ważne jest także, by firmy stosujące nowe formy szkoleń zrozumiały, że tak jak każdy informatyk musi się ciągle rozwijać, tak i każdy odpowiedzialny za e-learning musi mieć szansę stałego budowania swoich kompetencji.

Blended-learning najskuteczniejszy

Amerykanie porównali efektywność szkoleń e-learningowych, stacjonarnych i blended-learningowych, w których e-learning był rozszerzeniem tradycyjnych kursów. Zbadano ponad 2 tys. pracowników. Jeśli chodzi o zadowolenie i wiedzę nie odnotowano znaczących różnic. Natomiast największa zmiana zachowań dotyczy pracowników kształconych w formule blended-learningu (u 51 proc. odnotowano znaczącą zmianę). Dla porównania: taki sam wpływ dostrzeżono u 32 proc. uczestników szkoleń e-learningowych i 42 proc. stacjonarnych. Pod względem zwrotu z inwestycji najkorzystniejszy okazał się również blended-learning. Trzeba jednak pamiętać, że o efektywności szkoleń wykorzystujących nowe rozwiązania tak naprawdę świadczy aktywność uczestników.