E-papierosy skusiły gigantów

opublikowano: 11-06-2013, 00:00

Branża tytoniowa wchodzi na rynek e-papierosów. Ich dystrybutorom rosną przychody i budżety reklamowe

Sprzedaż mocno opodatkowanych i stale drożejących wyrobów tytoniowych na większości rynków systematycznie spada — choć globalne obroty koncernów i tak sięgają astronomicznych 800 mld USD rocznie — tymczasem w siłę rosną elektroniczne papierosy, które w Polsce pali już od 0,5 do 0,9 osób. Amerykański Citi Bank w raporcie „GPS: Global Perspectives & Solutions” uznał ostatnio e-papierosy za jedną z 10 najbardziej perspektywicznych branż, przewidując, że ich sprzedaż, szacowana w 2012 r. na 1 mld USD, będzie w rosła o średnio 50 proc., a za dwa lata sięgnie 3,25 mld USD.

NIEWIADOMA: Wczoraj grupa inwestorów z Seanem Parkerem, twórcą Napstera na czele, wyłożyła na mniejszościowy pakiet jednego z graczy USA 75 mln USD. Brakuje badań o skutkach używania e-papierosów, prohibicja jest m.in. w Meksyku i Brazylii. [FOT. GK]
NIEWIADOMA: Wczoraj grupa inwestorów z Seanem Parkerem, twórcą Napstera na czele, wyłożyła na mniejszościowy pakiet jednego z graczy USA 75 mln USD. Brakuje badań o skutkach używania e-papierosów, prohibicja jest m.in. w Meksyku i Brazylii. [FOT. GK]

Na tle przychodów ze sprzedaży tradycyjnych papierosów to oczywiście grosze, ale koncerny tytoniowe już wchodzą na ignorowany dotychczas i oddawany głównie chińskim producentom rynek. W ubiegłym tygodniu Reynolds, gracz numer dwa na rynku USA, ogłosił, że od lipca zacznie wprowadzać na rynek własnej marki e-papierosy.

— To pozwoli nam na poprawienie marż, choć jeszcze za wcześnie, by mówić o konkretnych liczbach — powiedział Daniel Delen, prezes Reynoldsa. W e-papierosy mocno inwestują też inne koncerny — Lorillard pod koniec ubiegłego roku przejął za 135 mln USD popularną w USA markę Blu, a własną linię e-papierosów w najbliższych miesiącach wprowadzi Altria (właściciel m.in. marki Marlboro). W grudniu w e-papierosy zainwestowało też British American

Tobacco (gracz numer dwa na polskim rynku), przejmując e-papierosowy start- -up CN Creative, nieoficjalnie wydając na to 30-50 mln GBP.

Dla koncernów tytoniowych e-papierosy — poza rekompensowaniem spadków sprzedaży zwykłych papierosów — są też szansą na powrót tylnymi drzwiami na rynek reklamowy. Dziś liderami pod względem budżetów marketingowych są producenci leków i żywności oraz telekomy, ale przez dekady najbardziej hojne były właśnie koncerny tytoniowe. Złote czasy skończyły się w latach 90. — w Polsce promocja wyrobów tytoniowych zakazana jest od 1995 r., choć walczące z paleniem organizacje podkreślają, że branża omija przepisy, choćby poprzez reklamowanie się w punktach sprzedaży czy na festiwalach muzycznych, a także stosowanie brand stretchingu, czyli np. wypuszczanie kolekcji odzieżowych pod marką papierosów.

Tymczasem reklamowanie e-papierosów nie jest dziś w większości krajów — w tym w Polsce — w jakikolwiek sposób uregulowane. Korzystają z tego ich producenci — z danych Citi Research wynika, że o ile w 2010 r. wydali na reklamy, głównie w prasie, zaledwie 0,4 mln USD, to już w ubiegłym roku 19,9 mln USD. Jak wynika z danych udostępnionych przez Kantar Media, wydatki reklamowe szybko zwiększają też polscy dystrybutorzy. Najsilniejsza na rynku wielkopolska grupa Chic, która ma około 900 punktów sprzedaży w kraju, w 2012 r. cennikowo wydała na reklamy 0,42 mln zł. Tylko przez cztery pierwsze miesiące tego roku na promocję jej marek poszło o 40 proc. więcej (cennikowo 0,59 mln zł), a e-papierosowa firma zaczęła m.in. sponsorować walczącego w MMA Pawła Nastulę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane