East side story, czyli przekleństwo Wschodu

Dlaczego wschodnie dzielnice miast w Europie i USA są zwykle biedniejsze — i tańsze — od zachodnich

Chłopiec urodzony w tym roku w dzielnicy Wilanów dożyje średnio 81. roku życia, zaś jego rówieśnik urodzony na Pradze Północ jedynie do 71 — wynika z raportu Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy o stanie zdrowia mieszkańców poszczególnych dzielnic. To aż 10 lat różnicy w obrębie jednego miasta, oczywiście o ile obecne warunki dorastania i rozwoju w tych dzielnicach się nie zmienią.

Zobacz więcej

PRASKIE KLIMATY: Choć ma niewątpliwy urok, warszawska Praga przez lata była zaniedbywana przez władze miasta. Mimo że to ścisłe centrum, wiele mieszkań do dziś nie ma miejskiego ogrzewania, a program rewitalizacji ruszył dopiero w tym roku. Podobne problemy ma wiele wschodnich dzielnic miast w Europie. BS

Tego rodzaju problem ma nie tylko Warszawa, ale też inne wielkie miasta w Europie i na świecie. To, co je łączy, to fakt, że zwykle są to dzielnice położone na wschodnich rubieżach Nowego Jorku, Berlina, Londynu czy Paryża, mają łatkę „gorszych”, z tańszymi nieruchomościami, większą biedą i wyższą przestępczością.

Zagadkę wyjaśnili badacze z uniwersytetów w Bristolu i St. Andrews skupieni w Spatial Economics Research Centre, którzy na początku listopada opublikowali raport zatytułowany „Historia ściany wschodniej: wpływ historycznych zanieczyszczeń na trwałe podziały sąsiedzkie”.

Już sam tytuł najlepiej podsumowuje wnioski, do których doszli.

To zanieczyszczenie powietrza podczas tzw. rewolucji przemysłowej XIX w. we wschodnich dzielnicach miast Europy i niektórych części USA wpłynęło na ich zaniedbania i gorszy status utrzymujące się do dziś. Naukowcy przeanalizowali ulokowanie kominów emitujących zanieczyszczenia w 70 miastach wiktoriańskiej Anglii.

Okazało się, że wytwarzany przez nie w XIX w. smog był w większości zdmuchiwany do dzielnic wschodnich przez występujące na półkuli północnej tzw. wiatry zachodnie, czyli wiejące z zachodu na wschód.

Dzielnice te stawały się więc bardziej uciążliwe i bogatsi mieszkańcyuciekali stamtąd do dzielnic zachodnich, wschodnie natomiast zasiedlane były przez osoby o najniższym statusie społecznym: niewykwalifikowanych robotników czy bezrobotnych.

Naukowcy nanieśli XIX-wieczne dane na mapy zanieczyszczeń miast pod koniec XX w. i porównali je z „mapami miejskiej biedy”. Faktem, który ich najbardziej zaskoczył, było utrzymywanie się owych XIX-wiecznych podziałów również pod koniec XX w., gdy mapa zanieczyszczeń w Europie znacząco się zmieniła. I tak: XIX-wieczne zanieczyszczenia zostały utrwalone m.in. we współczesnych cenach nieruchomości. Wschodnie dzielnice Londynu, Berlina, Paryża czy Warszawy są tańsze niż zachodnie.

Większym problemem niż różnice cen mieszkań są jednak utrzymujące się do dziś rozwarstwienie społeczne — urodzeni w „dzielnicach biedy” mają gorszy dostęp do edukacji i ochrony zdrowia, gorsze środowisko rówieśnicze, gorsze warunki startu. W przypadku Polski potwierdza to m.in. przykład rozwarstwienia wewnątrz Warszawy.

Z raportu opublikowanego przez urząd miasta wynika też, że na Pradze Północ notowany jest najwyższy odsetek samobójstw, dwukrotnie przewyższający statystyki w pozostałych dzielnicach.

Pociechą może być porównanie tej sytuacji ze statystykami z lat ubiegłych. Średnia długość życia mieszkańców Pragi systematycznie się poprawia.

— Zróżnicowanie stanu zdrowia w Warszawie w zależności od dzielnicy zamieszkania stale się zmniejsza — stwierdził podczas prezentacji raportu prof. Bogdan Wojtyniak, zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / East side story, czyli przekleństwo Wschodu