EBI wstrzyknie więcej kredytów

Europejski Bank Inwestycyjny ma dla Polski dodatkowy miliard euro w gotówce. Na energetykę, drogi i szpitale

Zwrot w strategii Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI). Pieniędzy od niego miało płynąć do nas coraz mniej, a popłynie więcej. W ten sposób akcjonariusze banku, czyli państwa członkowskie Unii Europejskiej, reagują na kryzys.

— W czerwcu akcjonariusze banku podnieśli kapitał o 10 mld EUR. To pozwoli nam zwiększyć akcję kredytową średnio o 20-30 proc. w każdym z krajów UE. W ciągu najbliższych trzech lat zaoferujemy łącznie dodatkowe 60 mld EUR kredytów — mówi Anton Rop, wiceprezes EBI.

Z 10 mld EUR będzie 60 mld EUR, bo EBI kreuje pieniądz, pożyczając na rynku. To daje o ok. 20 mld EUR więcej kredytów rocznie. Cały dodatkowy kapitał wykorzystany zostanie na działania wewnątrz Unii, a działania zewnętrzne (EBI angażuje się m.in. w budowę elektrowni wodnych w Ugandzie) pozostaną na dotychczasowym poziomie.

Dają, ale czy to dobrze?

Dla Polski to informacja pozytywna i zarazem niepokojąca. Jeszcze kilka miesięcy temu władze EBI zapowiadały, że wsparcie banku będzie malało, aby wrócić do budżetów sprzed 2008 r. Wyjaśnienie było proste: mijał kryzys, polska gospodarka radziła sobie dobrze, zatem i dodatkowewsparcie nie było już konieczne. Teraz szerszy strumień pieniędzy może cieszyć, ale najwyraźniej EBI spodziewa się u nas spowolnienia.

— Polska, jako duża gospodarka, lepiej absorbuje światowe szoki gospodarcze niż jej mniejsi sąsiedzi. Wprawdzie teraz, np. w sektorze budowlanym, przeżywa problemy podobne do tych, które na początku kryzysu przeżywały kraje południowej Europy, ale przewiduję, że wasz kraj wyjdzie z tego obronną ręką — uspokaja Anton Rop. Przedstawiciel EBI szacuje, że tegoroczne kredyty udzielone przez bank w Polsce zamkną się kwotą 4,3-4,5 mld EUR, podczas gdy w 2011 r. było to 5,3 mld EUR. W przyszłym roku zaoferuje o ok. 1 mld EUR więcej niż w 2012 r., a pieniądze popłyną głównie do sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MSP).

— Naszym priorytetem jest teraz wspomaganie kreacji miejsc pracy, a to w praktyce oznacza wspieranie banków komercyjnych, by oferowały finansowanie właśnie sektorowi MSP — zauważa Anton Rop.

Seria spotkań, seria projektów

Poza tym EBI tradycyjnie będzie wspierać inwestycje energetyczne i infrastrukturalne. Kilka dni temu bank przyznał 950 mln zł długoterminowego kredytu energetycznej Enei, która dzięki temu sfinansuje inwestycje w sieć dystrybucji. Bank deklaruje też chęć uczestniczenia w przedsięwzięciach związanych z wydobyciem gazu z łupków, energetyką jądrową i odnawialną. Szuka też projektów infrastrukturalnych.

— Podczas niedawnej serii spotkań z polskimi władzami podkreślaliśmy, że szukamy projektów do naszego nowego programu obligacyjnego, zakładającego realizację inwestycji infrastrukturalnych w formule partnerstwa publiczno-prywatnego — ujawnia Anton Rop.

Rusza właśnie pilotaż programu, wart 4,5 mld EUR. — Nie wyobrażam sobie, aby nie było w tym programie projektów z Polski — podkreśla Anton Rop.

Efektem serii spotkań z polskimi władzami może też być zaangażowanie się EBI w sektor medyczny.

— Z ministrem zdrowia rozmawialiśmy o naszym uczestnictwie w programie modernizacji siedmiu polskich szpitali uniwersyteckich, wartym ponad 900 mln EUR. Przewiduję, że możemy zaoferować w kredycie połowę tej kwoty — deklaruje Anton Rop.

Wiceprezes EBI ujawnia, że chodzi o placówki w Białymstoku, Bydgoszczy, Gdańsku, Łodzi, Warszawie i dwie w Krakowie.

OKIEM POSŁA

Pieniądz z EBI jest tani

JANUSZ PIECHOCIŃSKI

szef Sejmowej Komisji Infrastruktury

Na poziomie europejskim widoczna jest strategia pobudzania inwestycji. Dzieje się to na wielu płaszczyznach, a Europejski Bank Inwestycyjny odgrywa tu istotną rolę. Szczególnie widoczne jest promowanie projektów łączących finansowanie publiczne z prywatnym. Właśnie na taką strukturę postawił EBI w programie obligacji, który ma wesprzeć inwestycje infrastrukturalne. Wśród polskich projektów widzę wiele takich, które mogłyby i powinny ubiegać się o wsparcie z programu obligacyjnego EBI. Chodzi przede wszystkim o projekty mające na celu odblokowanie naszych portów morskich i połączenie ich z południem, czyli ze Śląskiem. Czyli m.in. program inwestycyjny na Odrze. Poza tym o dokończenie prosi się program drogowy, czyli autostrady A1, A2 i A4, abyśmy nie skończyli jak za późnego Gierka — z rozkopanymi drogami. Jest zatem na co wydawać i o co się starać, zwłaszcza że pieniądz z EBI jest atrakcyjnie oprocentowany. Jest też dostępny, podczas gdy o finansowanie z banków komercyjnych jest coraz trudniej.

OKIEM EKSPERTA

Szpitale i tak potrzebują gwaranta

MAREK WÓJCIK

dyrektor biura Związku Powiatów Polskich, ekspert do spraw ochrony zdrowia

Zainteresowanie Europejskiego Banku Inwestycyjnego sektorem polskich szpitali oczywiście cieszy, ale budzi też pewne wątpliwości. Trzeba zwrócić uwagę na to, kto będzie żyrował te kredyty. W przypadku szpitali uniwersyteckich powinny to wziąć na siebie uczelnie medyczne, ale czy to zrobią? Spodziewałbym się raczej, że w roli gwaranta wystąpi skarb państwa. A zatem my, podatnicy. Poza tym pieniądz z EBI ma wprawdzie atrakcyjną cenę, ale wciąż daje bankowi zarobić. Tym więcej, im większy jest wolumen kredytu. Stąd chęć banku do objęcia wsparciem większej liczby jednostek szpitalnych na raz. Chce po prostu uzyskać efekt skali. Poza tym szpitale uniwersyteckie, owszem, wymagają wsparcia, ale przy takim programie można by też wziąć pod uwagę szpitale wojewódzkie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy