LONDYN (Reuters) - Wiodące gospodarki Europy Wschodniej odczują wpływ światowego spowolnienia, ale ich wzrost nie ulegnie dramatycznemu załamaniu, powiedział w czwartek główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR).
W wywiadzie udzielonym Reuterowi Willem Buiter stwierdził, że kraje tego regionu są lepiej niż inne rynki wschodzące przygotowane na pogorszenie się kondycji światowej gospodarki.
"Nie spodziewamy się dramatycznego spadku tempa wzrostu" - powiedział Buiter.
Dodał również, że bank kończy sporządzanie swoich prognoz i spodziewa się, że w przypadku zaawansowanych gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej będą one o 0,5 a jeden procent niższe niż oczekiwał bank w marcu.
EBOiR prognozował, że w 2001 roku gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej i republik nadbałtyckich będą rozwijać się w tempie 3,7 procent.
"Spodziewamy się redukcji prognoz w skali od pół do jednego procenta" - powiedział Buiter. Zapewnił jednak, że gospodarki tych krajów będą się nadal rozwijać.
Wiele krajów regionu ma silne powiązania z gospodarką strefy euro, która zdaniem Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) będzie rozwijać się w tym roku w tempie 1,8 procent.
Dla przykładu 60-70 procent węgierskiego eksportu trafia na rynki Unii Europejskie.
Jedynym niebezpieczeństwem wymienianym przez EBOiR jest ewentualny spadek poziomu bezpośrednich inwestycji zagranicznych i inwestycji portfelowych z krajów lepiej rozwiniętych.
"Trudno ocenić rozmiar tego zjawiska, ale bezpośrednie inwestycje zagraniczne będzie zapewne trudniej znaleźć" - powiedział Buiter.
POTRZEBNA OSTRZEJSZA POLITYKA FISKALNA
Buiter podkreślił, że kraje przygotowujące się do członkostwa w Unii Europejskiej powinny przed wszystkim zaostrzyć politykę fiskalną, aby sprostać wydatkom związanym z wejściem do UE.
Jego zdaniem Polska, Węgry i Czechy powinny zaoszczędzić środki na inwestycje związane z członkostwem w Unii, które w ciągu najbliższych lat stanowić będą trzy-cztery procent ich Produktu Krajowego Brutto (PKB).
Buiter ocenia, że gospodarka rosyjska będzie rozwijać się w 2002 roku wolniej niż w tym, ale kraj nie będzie miał większych problemów z obsługa swojego zadłużenia.
W 2003 roku Rosja będzie musiała spłacić 18-19 miliardów dolarów.
"Dzięki oszczędnemu podejściu do budżetu i wykorzystaniu rezerw, kraj powinien poradzić sobie w 2003 roku" - ocenia Buiter.
Wśród problemów stojących przed Rosją ekonomista EBOiR wymienia natomiast inflację, która w tym roku może wzrosnąć do 17-18 procent, a także spadku konkurencyjności z powodu silnego kursu rubla.
Zastrzegł jednak, że kłopotów tych nie należy wyolbrzymiać.
"Jeżeli kraj będzie nadal podążać ścieżką radykalnych reform to w efekcie poprawi się styl zarządzania, wzrośnie wydajność produkcji. Lepiej będą też wykorzystywane inwestycje" - dodał Buiter.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))