Jeszcze w tym miesiącu na giełdę powinny trafić akcje nowej emisji Stalexportu, które wierzyciele objęli za długi. W efekcie będą mogli wyjść z inwestycji.
Stalexport, giełdowa firma handlująca wyrobami hutniczymi, ostatecznie przekonała wierzycieli do zamiany części długów na akcje. W konsekwencji wieloletni główny akcjonariusz spółki — EBOR, który posiadał około 30 proc. akcji, stracił wpływy.
— Wierzyciele spółki, głównie instytucje finansowe, zgodzili się na konwersję długów i już przejęli kontrolę nad firmą — mówi Emil Wąsacz, prezes Stalexportu.
Było to możliwe, ponieważ 27 listopada 2002 r. NWZA Stal- exportu podjęło uchwałę w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego w drodze emisji akcji serii E, w całości skierowanej do wierzycieli układowych. Objęli oni akcje wartości 189,8 mln zł, po 2 zł za walor. W sierpniu sąd zarejestrował podwyższenie kapitału do 215,5 mln zł.
— Czekamy jeszcze na decyzję KPWiG dopuszczającą akcje do obrotu giełdowego. Wtedy też nowi akcjonariusze spółki będą mogli sprzedać papiery, czyli wyjść z inwestycji — dodaje Emil Wąsacz.
Według naszych informacji, decyzja KPWiG może zapaść 22-23 września. Będą one uczestniczyć w dywidendzie od 1 stycznia 2003 r.
Po objęciu akcji przez wierzycieli zmienił się układ właścicielski w Stalexporcie. Obecnie największym akcjonariuszem spółki jest Citicorp Trustee Company (CTC), który posiada 26,44 proc. akcji. CTC nie będzie miał jednak większego wpływu na funkcjonowanie katowickiej firmy. Powód? Za CTC stoi grupa rozdrobnionych firm, które nabyły obligacje Stalexportu. Wobec tego decydujący głos będzie należał do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, który objął 16,72 proc. akcji, oraz banków, m.in. Pekao SA, który posiada ich 12,87 proc. EBOR w wyniku rozwodnienia walorów ma obecnie około 4 proc. akcji śląskiej spółki.
Konwersja długów na akcje Stal- exportu jest elementem restrukturyzacji finansowej. W lipcu 2002 r. uprawomocnił się układ z wierzycielami i zgodnie z nim 40 proc. z 605 mln zł zobowiązań uległo redukcji, 35 proc. miało być zamienione na akcje, a reszta spłacona na raty.
— We wrześniu spłacimy ostatnich drobnych wierzycieli — zapewnia Emil Wąsacz.
W październiku Stalexport powinien natomiast uregulować pierwszą ratę układową, która wynosi 11 mln zł. Prezes Wąsacz twierdzi, że nie będzie z tym problemu.
— Pojawiło się światełko w tunelu dla spółki, ale sprawa regulowania zobowiązań układowych będzie kluczowa dla jej przyszłości — uważa Bartosz Ostafiński, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego.
Według nieoficjalnych informacji, po siedmiu miesiącach tego roku przychody Stalexportu wyniosły około 490 mln zł, a zysk netto prawie 16 mln zł. W 2002 r. strata firmy sięgała 269,6 mln zł.