ECB obstaje przy wysokich stopach
Europejski Bank Centralny niespodziewanie pozostawił wczoraj stopy procentowe na nie zmienionym poziomie. Taka decyzja może oznaczać dalsze, poważne osłabienie europejskiej waluty.
Zaledwie dzień po tym, jak OECD opowiedziało się za jak najszybszym obniżeniem europejskich stóp procentowych o 25 pkt bazowych, a czołowe niemieckie instytuty gospodarcze wezwały ECB do ich redukcji o 50 pkt, 18 członków reprezentujących państwa strefy euro zdecydowało się na utrzymanie obecnego oprocentowania. Podstawowa stopa refinansowa w Eurolandzie pozostaje od listopada 2000 roku na poziomie 4,75 proc. W tym czasie oprocentowanie obniżyły wszystkie najważniejsze banki: amerykański, japoński, brytyjski.
Naciski rosną
Analitycy od dawna przewidywali obniżkę europejskich stóp procentowych 11 kwietnia. Ich prognozy świetnie sprawdzały się ostatnio w przypadku Stanów Zjednoczonych. Tym razem ECB okazał się całkowicie nieobliczalny. I to zdaje się największą wadą działającej od stycznia 1999 roku instytucji. Niespodziewane wypowiedzi Wima Duisenberga, szefa ECB, oraz niejasno sformułowana polityka monetarna są chyba głównym powodem, dla którego inwestorzy nie garną się do europejskiej waluty. Zarówno Międzynarodowy Fundusz Walutowy, jak i OECD uznają, że jest ona niedowartościowana przynajmniej o 10 proc. Jednak wszelkie sposoby umocnienia euro nie przynoszą rezultatu. Wczoraj na wieść, że ECB nie zmienił stóp procentowych, kurs euro wobec dolara spadł z 0,890 do 0,883 USD.
— Euro może dalej tracić na wartości, bo inwestorzy nie są przekonani, że spowolnienie w Eurolandzie nie przybierze ostrzejszej formy. Rynek amerykański może wydawać się im bezpieczniejszy — uznał Marc Touati, dyrektor biura studiów ekonomicznych francuskiego banku Natexis Banques Popu- larires.
Bez ustępstw
Wim Duisenberg przypomniał wczoraj, że zadaniem ECB jest słuchanie rynku, ale nie uleganie mu. Uznał, że cel inflacyjny — 2 proc. — jest jeszcze daleki do osiągnięcia, a podstawy wzrostu gospodarczego pozostają stabilne.
— Stopy procentowe realne i nominalne z historycznego punktu widzenia nie są na wysokim poziomie — oświadczył wczoraj Wim Duisenberg.
Innego zdania są analitycy i przedsiębiorcy.
— Potrzebujemy odważnej decyzji, kroku milowego dla podniesienia wzrostu. Teraz jeszcze nie odczuwamy ochłodzenia, ale potrzebujemy środków prewencyjnych — twierdzi Max Abitbolt, prezes francuskiego oddziału ABB.
Obniżka spowodowałaby wzrost sprzedaży trwałych dóbr konsumenckich — takich jak sprzęt AGD czy samochody. Tańsze kredyty pomogłyby firmom w inwestycjach, a co za tym idzie, w zatrudnianiu pracowników. Pomogłoby także giełdom.
Najbliższe posiedzenie EBC przypada 26 kwietnia. Wtedy bank może podjąć decyzję o cięciach stóp nawet o 50 pkt.