FRANKFURT (Reuters) - Niepewność związana z rozwojem sytuacji w Iraku paraliżuje działania Europejskiego Banku Centralnego (ECB), który w związku z tym najprawdopodobniej pozostawi w czwartek stopy procentowe na dotychczasowym poziomie.
Groźba wojny winduje ceny ropy, przekłada się na spadek optymizmu konsumentów i przedsiębiorców oraz powoduje wzrost kursu euro względem dolara. Łącznie wszystkie te czynniki sprawiają, że bardzo trudno jest ocenić perspektywy europejskiego wzrostu gospodarczego oraz inflacji.
"By ocenić konsekwencje tych czynników, ECB będzie bez wątpienia potrzebował więcej czasu" - powiedział Julian von Landesberger, analityk HVB Group w Monachium.
Większość analityków prognozuje, że ECB pozostawi główną stopę procentową na dotychczasowym poziomie 2,75 procent i nie zmieni jej przynajmniej do marca lub kwietnia.
Tak długi czas oczekiwania może sprawić, że ECB nie będzie musiał w ogóle obcinać stóp, jeżeli wojna okaże się krótka, a jej wpływ na gospodarkę będzie ograniczony. Z drugiej strony bank będzie miał duże pole manewru, jeżeli konflikt spowoduje gwałtowne załamanie wzrostu gospodarczego.
TNIJCIE, TNIJCIE
Presja, by ECB obciął stopy jednak rośnie. Na rynku kontraktów futures dealerzy zakładają z 75-procentowym prawdopodobieństwem, że do czerwca stopy w eurolandzie spadną o 50 procent. Na marzec prawdopodobieństwo takie jest oceniane na 32 procent.
W sondażu przeprowadzonym przez Reutera, 39 na 53 ankietowanych analityków zakłada, że ECB obetnie jeszcze w tym cyklu obniżek stopy procentowe. Jednak tylko dwóch na 54 twierdzi, że do obniżki dojdzie dzisiaj.
Za obniżką przemawia coraz niższa inflacja, która dotąd była głównym zmartwieniem ECB. Wstępne szacunki pokazują, że w styczniu wyniosła ona, licząc rok do roku 2,1 procent wobec 2,3 procent w grudniu. Cel inflacyjny ECB zakłada wzrost cen detalicznych o dwa procent.
Dla poziomu inflacji korzystna jest zwyżka kursu euro wobec dolara. Bank of America szacuje, że wzrost euro o 11 procent w ciągu ubiegłego roku przyczyni się do obniżki inflacji bazowej o 0,5 procent w ciągu 18 miesięcy. To wystarczy, by ECB mógł przestać niepokoić się tempem wzrostu cen.
Zwyżka euro potania import, ale zagraża eksportowi, co według niektórych szacunków może kosztować gospodarkę strefy euro spowolnienie i tak już wolnego tempa wzrostu o 0,5 punktu procentowego.
W styczniu potężny sektor usług, motor rozwoju gospodarczego w regionie, pogrążony był w stagnacji. Nieco lepiej sytuacja przedstawia się w sektorze wytwórczym, gdzie ostatnie wskaźniki sugerują, iż najgorsze już minęło.
Niemiecki indeks Ifo obrazujący nastroje wśród tamtejszych przedsiębiorców wzrósł w styczniu do 87,4 punktu z 87,3 w grudniu. Główny ekonomista ECB, Otmar Issing powiedział Reuterowi, że z zadowoleniem wita ten niewielki wzrost, choć na podstawie danych z jednego miesiąca nie można mówić o ożywieniu gospodarki niemieckiej.
W istocie, największa gospodarka strefy euro nadal wygląda kiepsko. Wzrost wyniósł w ubiegłym roku tylko 0,2 procent, a bezrobocie w styczniu sięgnęło 4,623 miliona, czyli 10,3 procent.
Zadyszkę zdaje się także łapać Francja, która dotychczas zdawała się skutecznie opierać stagnacji w Europie. W styczniu nastroje tamtejszych konsumentów były najgorsze od pięciu lat, a bezrobocie w grudniu wyniosło 9,1 procent.
"ECB jest jak dotąd zupełnie nieczuły na kwestie wzrostu gospodarczego" - powiedział Carl Weinberg, główny ekonomista ze spółki High Frequency Economics.
Do natychmiastowej obniżki, która miałaby zapobiec recesji w strefie euro, wezwały ECB liczne banki inwestycyjne. Na redukcję stóp trzeba będzie jednak poczekać.
((Tłumaczył: Tomasz Krzyżanowski; Redagował: Adrian Krajewski; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))