Edwards uzasadnia swoją prognozę tym, że rynek akcji już jest w fazie niedźwiedzia, po spadku o 20 proc. od ostatniego szczytu. Produkcja przemysłowa w USA jest zmienna i może sygnalizować początkową fazę recesji, co powinno martwić „byki” z rynku akcji.

- Poprzednie dno rynku niedźwiedzia było w marcu 2009 roku kiedy S&P500 spadł do 666 pkt. Myślę, że zejdziemy niżej w trakcie obecnego rynku niedźwiedzia – powiedział Edwards podczas konferencji w Londynie.
Jego zdaniem, pogorszenie sytuacji jest pośrednio skutkiem ilościowego luzowania polityki pieniężnej w USA, która nie zdołała ożywić trwale wzrostu gospodarczego, natomiast globalnie „wyniosła do stratosfery” ceny aktywów.
- Bańka na surowcach, a w rezultacie boom inwestycyjny na amerykańskich złożach łupkowych, to wszystko są konsekswencje QE Fed. Iluzja prosperity znika w miarę jak boom zaczyna zamieniać się w krach. Mam jednak nadzieję, że tym razem królowa brytyjska nie będzie pytać, jak robiła to w listopadzie 2008 roku, dlaczego nikt tego nie przewidział – dodał.
Edwards wskazuje, że podczas poprzednich rynków niedźwiedzia następowały cztery do sześciu recesji, zanim nastroje się poprawiły. To oznacza, że po dopiero dwóch recesjach w obecnym cyklu, rynek niedźwiedzia jeszcze nie zbliża się do końca.