Jak z niedrogiego surowca mięsnego uzyskać wędlinę o ciekawym smaku? Tajemnica tkwi w dodatkach.
Mieszanki przyprawowe zmieniają smak tego, co jemy. Czasem — po prostu nadają smak.
— Dzięki dzisiejszym technologiom mogłabym panu podać kawałek chleba, a miałby smak i zapach szynki — uważa Beata Jatkowska, właścicielka firmy BJ Products z Koziegłów w województwie śląskim.
Dodatki spożywcze kojarzą się nam głównie ze wszystkimi E, które znajdujemy na etykietach, czyli z symbolami użytych w wyrobie substancji chemicznych lub spożywczych.
— Produkuję je przede wszystkim z roślin. Przeznaczone są dla masarni i zakładów spożywczych — zaznacza szefowa BJ Products.
Przedsiębiorstwo BJ Products powstało osiem lat temu. W ubiegłym roku zdobyło nasze wyróżnienie — Gazelę Biznesu.
Spółdzielnia młodych
Po ukończeniu technologii żywności w SGGW Beata Jatkowska pracowała w przedsiębiorstwie handlującym dodatkami przyprawowymi.
— Wtedy nasze produkty postrzegano jako jakieś cuda. Nie narzekaliśmy na odbiorców, bo właściwie po towar ludzie przyjeżdżali — mówi Beata Jatkowska.
W 1996 r. cztery osoby odeszły z pracy i założyły firmę tej samej branży. Po kilku latach współpracy każdy zajął się tworzeniem własnej firmy.
Na smak
— Rozwój był niezwykle szybki. Wciąż zmieniałam siedziby i miejsca produkcji, bo okazywały się za małe. Moja firma była w Chorzowie, Katowicach, Sosnowcu. W końcu zaczęłam szukać czegoś między Częstochową a Bielskiem. Padło na Koziegłowy, bo, po pierwsze, bardzo spodobała mi się Jura, a po drugie, trafiła się okazja kupienia budynków po zlikwidowanej GS-owskiej masarni — opowiada Beata Jatkowska.
Właśnie tu znajduje się obecnie produkcja dodatków i pomieszczenia laboratorium.
— Nasze wyroby oznaczamy firmowym znakiem beta. Wszystkie mają odpowiednie certyfikaty (m.in. ISO, HACCP). Wiedzę czerpiemy głównie z własnych doświadczeń i sugestii naszych zagranicznych dostawców, bo literatura tego przedmiotu praktycznie nie istnieje. Dlatego też opieramy się na badaniach, głównie ocenie organoleptycznej. Korzystamy z tak zwanego modelowego wyrobu, czyli masy kiełbasianej. To, najprościej mówiąc, nieuwędzona kiełbasa. Doprawiamy ją i sprawdzamy, jak smakuje — mówi właścicielka firmy.
Beata Jatkowska tłumaczy, że dzisiejsza technologia pozwala odtworzyć sztucznie prawie każdy zapach i smak.
Kosmiczne menu
— Wizje pastylek dla kosmonautów, które mają smak ziemniaków, kotleta czy innej potrawy, wcale nie są tak fantastyczne, jak się wydawało kilka lat temu. Przecież takie chipsy bekonowe nigdy nie leżały koło wędliny, a użyte w nich dodatki są „identyczne z naturalnymi”. Mówiąc najprościej — w laboratoriach bekon „rozbiera się” na podstawowe związki, które odpowiadają za zapach i smak, a potem odtwarza, bazując na pojedynczych składnikach organicznych — tłumaczy.
W jej produktach także znajdują się substancje tworzone tą drogą.
— Nie należy bać się wszystkich E. Na przykład E 300 to czysta witamina C. Wyciąg przyprawowy z papryki także jest oznaczony symbolem E — dodaje Beata Jatkowska.
Jak w rodzinie
Szefowa BJ Products przewiduje, że w najbliższych latach jej firma będzie kontynuować dotychczasową politykę rozwoju.
— Chcę zachować jej rodzinny charakter w odniesieniu do pracowników i klientów. Bo nie tylko o pieniądze chodzi. Nie planuję, by za pięć lat miał tu powstać olbrzymi wieżowiec, a ja, żebym zatrudniała setki osób. Zależy mi na tym, by klienci nas doceniali. Naszą myśl, wyrób i doradztwo. Chcę, by kupując moje produkty, mogli odnosić sukcesy u konsumentów — zaznacza szefowa firmy.
Twierdzi, że jej pasją jest praca, choć ma także słabość do kotów, jogi i nart.
— Interesuję się tym, co robię. Uwielbiam eksperymenty kulinarne, ale przyznam, że jem wszystko, zachowując zdrowy rozsądek. Staram się unikać żywności wysoko przetworzonej — podkreśla.



