Eiffage straszykibiców Jagiellonii

W sporze Białegostoku z firmą budowlaną nie chodzi już tylko o pieniądze, lecz o to, czy stadion w ogóle będzie funkcjonował

W piątek 14 lutego 2014 r. do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Białymstoku (WINB) ma trafić pismo w sprawie zamknięcia stadionu miejskiego. Oczekuje tego francuska grupa budowlana Eiffage, która była początkowo wykonawcą stadionu, ale od 2011 r. jest w sporze z miastem, w którym każda ze stron domaga się od drugiej około 15 mln zł z tytułu rozliczeń związanych z budową. Eiffage wygrało przetarg na realizację inwestycji, oferując cenę około 128 mln zł netto. W lecie 2011 r. miasto wypowiedziało firmie umowę, powołując się na opóźnienia w realizacji prac. Eiffage natomiast twierdzi, że opuściło plac budowy w związku z błędami w projekcie konstrukcji dachu. Budowę stadionu przejęła inna firma.

GDZIE DWÓCH SIĘ BIJE: Na zamknięciu stadionu — którego dach, zdaniem Eiffage, grozi zawaleniem — najwięcej straci prywatny klub
Jagiellonia-Białystok, wykorzystujący obiekt do rozgrywek piłkarskiej Ekstraklasy. [FOT. MARCIN ONUFRYJUK AGENCJA GAZETA]
Zobacz więcej

GDZIE DWÓCH SIĘ BIJE: Na zamknięciu stadionu — którego dach, zdaniem Eiffage, grozi zawaleniem — najwięcej straci prywatny klub Jagiellonia-Białystok, wykorzystujący obiekt do rozgrywek piłkarskiej Ekstraklasy. [FOT. MARCIN ONUFRYJUK AGENCJA GAZETA]

Ekspertyza i kontrekspertyza

Eiffage w swoim piśmie do WINB powołuje się na ekspertyzę powstałą na Politechnice Gdańskiej, sporządzoną na zlecenie Sądu Okręgowego w Białymstoku, w którym toczy się spór. Ma z niej wynikać, że stalowa konstrukcja dachu stadionu jest wadliwa i może stwarzać niebezpieczeństwo zawalenia.

— Z tej opinii wynika czarno na białym, że zastrzeżenia Eiffage były zasadne — podkreśla Krzysztof Rastawicki, adwokat Eiffage z kancelarii RMS Rastawicki, Mianowski i Sawicki.

— Ta opinia nie potwierdza wniosków Eiffage. W pewnym miejscu podaje jedynie w wątpliwość jedno z mniej istotnych rozwiązań projektu, ale w innym stwierdza jednoznacznie, że wątpliwości te nie mogły być powodem zejścia z budowy. W sprawie kwestionowanego rozwiązania złożyliśmy w sądzie swoje wyjaśnienie i wniosek o kontrekspertyzę. Istotny jest fakt, iż w momencie zejścia z budowy Eiffage miało już bardzo poważne opóźnienia w realizacji części elementów żelbetowych i nawet nie rozpoczęło prac związanych z konstrukcją stalową dachu. Nie mniej ważne w całej historii jest to, że Eiffage złożyło ofertę na budowę stadionu znacznie niższą niż kosztorysy projektanta i zamawiającego. W tej sytuacji nie było raczej możliwości, aby budowę zrealizować bez strat. To, co dzieje się teraz, jest klasycznym przykładem sytuacji, w której problemy są wynikiem złożenia zbyt niskiej oferty w przetargu na prace budowlane — oponuje Marek Kuryłowicz z pracowni architektonicznej Kuryłowicz & Associates, która projektowała obiekt. Nie udało nam się skontaktować z Adamem Popławskim, prezesem miejskiej spółki zarządzającej stadionem, do którego odesłała nas Urszula Mirończuk, rzeczniczka prezydenta Białegostoku.

Brak alternatywy

Zamknięcie stadionu najboleśniej może odczuć Jagiellonia-Białystok. Drużyna tego prywatnego klubu rozgrywa na miejskim stadionie mecze piłkarskiej Ekstraklasy, która wznawia rozgrywki 14 lutego. Pierwszy mecz w Białymstoku zaplanowano tydzień później. Za nierozegranie spotkania klub może być ukarany finansowo.

— Nie dopuszczamy myśli o zamknięciu stadionu, ale jeżeli tak się stanie, będziemy analizować sytuację. W Białymstoku ani w województwie nie ma drugiego stadionu spełniającego wymagania rozgrywek. Najbliższy taki obiekt jest w Warszawie — mówi Agnieszka Syczewska, rzeczniczka Jagiellonii-Białystok.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Eiffage straszykibiców Jagiellonii