XIV edycja wróciła do terminu wiosennego i wydawało się, że po dwukrotnym zdominowaniu tematyki EKG przez zarazę – w tym roku 25-27 kwietnia będzie już normalniej. Niestety, 24 lutego nadleciał ze wschodu czarny łabędź – to symbol zjawisk wcześniej niewyobrażalnych – o gigantycznych rozmiarach. Napaść Rosji na Ukrainę, która zaszokowała świat skalą zbrodni wojennych na ludności cywilnej, bardzo silnie odcisnęła się również na gospodarce. Naturalnie zmieniony został także program EKG. Skutki agresji cara Kremla analizowane są podczas katowickich debat w bardzo różnych kontekstach – m.in. bezpieczeństwa energetycznego, następstw finansowych i inflacji, pękania łańcuchów dostaw pod wpływem najpierw pandemii, a obecnie wojny.
Tradycją EKG jest zapisywanie lejtmotywu danej edycji w tytule sesji inauguracyjnej. Tym razem brzmiał on „Wojna w Europie – plan dla Ukrainy”. Notabene przed tą debatą wystąpił premier Mateusz Morawiecki, który tematykę wojenną rozszerzył o krajowe wątki bankowe. Sesję inauguracyjną, podzieloną na części geopolityczną oraz gospodarczą, prowadził były premier Jerzy Buzek, zdalnie uczestniczyła Olha Stefaniszyna, wicepremier Ukrainy, zaś stacjonarnie: Mikuláš Dzurinda, były premier Słowacji, Konrad Szymański, minister ds. europejskich, Greg Hands, minister biznesu i energii Wielkiej Brytanii oraz Kadri Simson, unijna komisarz ds. energii. Filarem planu odbudowy, warunkiem sine qua non – co bardzo silnie akcentowała ukraińska wicepremier – jest zwycięstwo Ukrainy w obronnej wojnie, i to nie pozostawiające wątpliwości. Nie sprecyzowano, na czym miałoby polegać, zwłaszcza że agresor wyznaczył sobie cel identyczny wizerunkowo. Drogą do zwycięstwa napadniętego państwa ma być skoordynowanie przez Zachód dostaw broni oraz uszczelnienie sankcji uderzających w finanse Rosji.

Dyskutanci podkreślali, że wojna jest prawdziwym testem jedności Europy. Agresja Rosji skierowana została przecież pośrednio przeciwko całemu Zachodowi, czego zresztą propaganda Kremla nie tylko nie ukrywa, lecz wręcz akcentuje. Naturalnie poruszony został wątek horyzontu przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. Tak oczekiwana przez Kijów zmiana statusu z państwa stowarzyszonego na oficjalnego kandydata miałaby ogromne znaczenie symboliczne, ale w krótkim horyzoncie – niewielkie praktyczne. Na przykład Turcja formalnie kandyduje już 23 lata, bez szans na przystąpienie, zaś cztery państwa bałkańskie – ponad 10 lat. Notabene Polska od złożenia wniosku w 1994 r. doczekała się akcesji w 2004 r., czyli po dekadzie. Generalnie z debat na EKG – nie tylko w sesji otwarcia, lecz tematycznych panelach – wynika, że nieprzyznanie Ukrainie na unijnym szczycie 23-24 czerwca statusu państwa kandydującego będzie porażką projektu europejskiego.