Eko-Holding przetarł szlak debiutantom

Kamil Zatoński
opublikowano: 2010-03-25 00:00

Po prawie trzech miesiącach doczekaliśmy się pierwszej premiery na rynku głównym GPW. Udanej, co dobrze wróży kolejnym kandydatom

Pierwszy w tym roku debiut na głównym parkiecie warszawskiej giełdy wypadł bardzo okazale. Już na otwarciu kurs wzrósł o 10 proc., a później poszedł jeszcze wyżej i na zamknięciu wyniósł 8,25 zł (+14,6 proc.). Towarzyszyły temu bardzo wysokie obroty (25 mln zł).

Jeszcze miesiąc temu duzi inwestorzy nie byli skłonni zapłacić tyle co wczoraj, więc spółka musiała zmniejszyć oczekiwania co do ceny emisyjnej, którą ostatecznie ustalono na 7,20 zł. Górne widełki przedziału cenowego sięgały tymczasem 8,60 zł. Inne były jednak wówczas nastroje na giełdzie, a WIG20 dopiero szykował się do odbicia po spadku o ponad 200 punktów. Kiedy rozpoczęły się zapisy, indeksy rozpoczęły już marsz w górę. To pokazuje, że w przypadku małych i średnich firm kluczem do sukcesu jest trafienie w odpowiedni okres na przeprowadzenie oferty publicznej.

W tej chwili nastroje nie są już tak jednoznaczne, a głosy mówiące o szansach na dalszy wzrost mieszają się z oczekiwaniami na korektę. To nie ułatwi zadania kończącemu właśnie zapisy Ferro i rozpoczynającemu subskrypcję Berlingowi, ale inwestorzy powinni się zainteresować tymi spółkami. Jakie są ich atuty? Mocna pozycja rynkowa w niszach, w których działają, dobre wyniki finansowe, dość wysokie marże, rozsądna wycena i perspektywa regularnych dywidend. Dla instytucji nie bez znaczenia będzie też dość duża (przynajmniej procentowo) płynność akcji nowych spółek.

Ferro: ostatni dzwonek dla chętnych na akcje

Jeszcze tylko dziś do 17.00 inwestorzy indywidualni mogą składać zapisy na akcje Ferro, producenta i dystrybutora armatury sanitarnej i instalacji grzewczych. Cena emisyjna będzie znana jutro. Widełki to 8,4-10,6 zł, co oznacza, że firma wycenia się na 85-107 mln zł.

W transzy detalicznej znalazło się 600 tys. akcji nowej emisji, a w transzy instytucjonalnej 400 tys. nowych akcji i 3 mln papierów sprzedawanych przez spółkę zarejestrowaną na Cyprze. Należy ona do dwóch głównych akcjonariuszy Ferro: Andrzeja Hołoja i Jana Gniadka. Pieniądze z emisji spółka przeznaczy przede wszystkim na zwiększenie kapitału obrotowego, co ma pozwolić na rozwój sprzedaży. Firma chce poszerzyć asortyment i zintensyfikować promocję. Dziś Ferro z 13-procentowym udziałem jest na trzecim miejscu na polskim rynku w segmencie baterii (przynoszą 30 proc. przychodów). Liderem jest Armatura Kraków, która — podobnie jak Ferro — sprzedaje także grzejniki. W sprzedaży giełdowego nowicjusza ta dość dochodowa działka (rentowność netto w I-III kw. 2009 r. rzędu 24 proc.) straciła jednak w ostatnim czasie na znaczeniu (6 proc. w strukturze przychodów po 9 miesiącach ub.r.) po tym, jak ograniczono współpracę z Fondital.

Produkty spółki w całości wytwarzane są na zasadzie outsourcingu w Chinach (także przez spółkę, w której Ferro ma 50 proc. udziałów), Turcji i Polsce. Zakupy surowców — głównie miedzi i innych metali — rozliczane są w walutach obcych (głównie EUR i USD). To naraża firmę na wzrost cen surowców i na ryzyko kursowe. W ostatnich latach spółka jednak sobie radziła, dzięki czemu wyniki były dość stabilne. Eksport, kierowany głównie do krajów Europy Wschodniej, na razie stanowi 12 proc. przychodów, ale zarząd chce zwiększyć jego udział.

Na koniec września spółka miała 36 mln zł zobowiązań finansowych, z których ponad 9 mln zł przypadało do spłaty do końca tego roku. Relacja długu netto (zobowiązań pomniejszonych o posiadaną gotówkę) do wyniku EBITDA przekracza 2. Nie jest to zadłużenie nadmierne, ale też sporo w porównaniu z Armaturą Kraków, gdzie dług netto do EBITDA to 0,8. Po emisji Ferro będzie mieć mocniejszą pozycję gotówkową, dlatego zadłużenie nie będzie już stanowić problemu. W porównaniu z giełdowym rywalem Ferro ma wyższe wskaźniki rentowności. Marża EBITDA po dziewięciu miesiącach ubiegłego roku wynosiła 11,8 proc., wobec około 9 proc. skorygowanej marży dla Armatury. Dla maksymalnej ceny emisyjnej 10,6 zł wskaźnik cena do zysku dla Ferro, liczony dla prognoz na 2010 r. (autorstwa Millennium DM) to 9,6, a EV/EBITDA 8,2. Dla Armatury to — odpowiednio — 9,1 oraz 11.

Spółka wypłaca dywidendę regularnie. Polityka dywidendowa zakłada wypłatę premii wysokości do 50 proc. zysku netto. Według analityków Millennium DM w tym roku nie należy się jednak spodziewać dywidendy za 2009 r. Analitycy biura wyceniają akcje spółki na 12,6-14 zł.

Berling zmniejszył apetyt, cena emisyjna to 7 zł

Od wczoraj 11 biur maklerskich przyjmuje zapisy drobnych inwestorów na akcje Berlinga, importera i dystrybutora maszyn, urządzeń i elementów instalacji chłodniczych oraz narzędzi i przyrządów serwisowych. Cena emisyjna jest już znana i wynosi 7 zł. To dolna granica przedziału cenowego. Górna sięgała 9,50 zł. Ograniczenie apetytu po zakończeniu budowy księgi popytu niczego oczywiście nie przesądza, bo w ostatnich miesiącach cena z dołu widełek to standard w przypadku nowych spółek, zwłaszcza tych małych i średnich.

Jeśli Berling znajdzie chętnych na wszystkie akcje nowej emisji, jego wyjściowa kapitalizacja wynosić będzie 122 mln zł, a wpływy z oferty wyniosą 21 mln zł. Dodatkowo 3,15 mln papierów sprzedają dotychczasowi akcjonariusze. Prognozowany przez zarząd zysk na 2010 r. wynosi 10,6 mln zł, co oznacza, że wskaźnik C/Z sięga 11,5. Na GPW nie ma spółki porównywalnej z Berlingiem. Grupa kapitałowa powstała w 2008 r. Wtedy kupiono też 100 proc. udziałów w przedsiębiorstwie Arkton, które zajmuje się produkcją urządzeń chłodniczych i dystrybucją towarów spółki matki.

Pieniądze z emisji pójdą na m.in. budowę hali produkcyjnej i magazynowej oraz zakup maszyn, a także zwiększenie kapitału obrotowego. Inwestycje mają zwiększyć potencjał produkcyjny i sprzedażowy. Zarząd nie widzi zagrożenia dla chłonności rynku, którego wartość w 2007 r. wyniosła 440 mln zł. Berling jest jego liderem z 14-procentowym udziałem (stan na 2007 r.). Odbiorcy to rolnicy, firmy z branży przetwórstwa spożywczego itp. Spółka widzi swoją szansę w dalszych inwestycjach klientów, współfinansowanych z funduszy unijnych. Chce też mocniej zaistnieć za granicą. Eksport przynosi na razie kilkanaście procent przychodów.

Miniony rok zakończył się dla spółki spadkiem przychodów o 15 proc., ale jednocześnie sporym wzrostem zysków. Wynik operacyjny wzrósł o 40 proc., a netto o ponad 50 proc. Historyczne rezultaty nie były jednak stabilne (po bardzo dobrym 2007 r. przyszedł słabszy 2008, później lepszy tylko pod względem marż 2009 r). W 2010 r. zakładany jest wzrost przychodów o jedną czwartą i zwiększenie zysku o jedną piątą. To założenia realne, biorąc pod uwagę spodziewane odmrożenie nakładów inwestycyjnych w gospodarce po okresie spowolnienia w ubiegłym roku, a także ubiegłoroczne wskaźniki rentowności. Spółka planuje prowadzić stabilną politykę dywidendową i przeznaczać na ten cel do 20 proc. rocznego zysku.

Kamil

Zatoński