Ekoharacze do zwrotu

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2013-10-22 00:00

Firmy ukarane za złożenie sprawozdań o odpadach z opóźnieniem mają szansę odzyskać pieniądze. I zamierzają to zrobić

Trybunał Konstytucyjny (TK) przyszedł z odsieczą tysiącom przedsiębiorców, którzy musieli zapłacić po 10 tys. zł kary za niezłożenie w terminie sprawozdań o odpadach. Sędziowie uznali, że automatyczne nakładanie takiej kary, nawet za jednodniowe opóźnienie, jest niezgodne z konstytucją.

IDZIE PO SWOJE:
 Przedsiębiorca
 Tadeusz Cherek,
 szef firmy
 Cherek-Chłód,
 jest jedną z wielu
 ofiar restrykcyjnych
 przepisów dotyczących
 sprawozdań
 ekologicznych.
 Za tygodniowe
 spóźnienie raportu
 zapłacił karę 10 tys.
 zł. Teraz zamierza
 odzyskać pieniądze.
 [FOT. WM]
IDZIE PO SWOJE: Przedsiębiorca Tadeusz Cherek, szef firmy Cherek-Chłód, jest jedną z wielu ofiar restrykcyjnych przepisów dotyczących sprawozdań ekologicznych. Za tygodniowe spóźnienie raportu zapłacił karę 10 tys. zł. Teraz zamierza odzyskać pieniądze. [FOT. WM]
None
None

— Dzięki temu wyrokowi każdy ukarany przedsiębiorca będzie mógł złożyć w urzędzie wojewódzkim wniosek o wznowienie postępowania i domagać się zwrotu kwoty zapłaconej na podstawie zakwestionowanej regulacji. Wnioski trzeba złożyć w ciągu 30 dni od opublikowania wyroku w Dzienniku Ustaw — mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista.

Bezprawny automat

Przepisy dotyczące ekoraportów były bardzo restrykcyjne. Od 2001 r. każda firma, która wytwarzała odpady, miała obowiązek do 31 marca każdego roku przedstawić w swoim urzędzie marszałkowskim sprawozdanie za poprzedni rok o ilości i rodzaju odpadów oraz sposobie ich utylizacji. Na każdego spóźnialskiego spadała kara wysokości 10 tys. zł. Tylko w 2009 r. ze sprawozdaniami spóźniło się 38 tys. firm. Ukarani skarżyli się, że sankcje były nakładane nawet wtedy, gdy opóźnienie było minimalne — jedno- czy kilkudniowe. Poczucie niesprawiedliwości potęgował fakt, że wielu przedsiębiorcom, którzy w ogóle raportów nie składali, uchodziło to płazem, bo urzędnicy nie byli w stanie wszystkich przypilnować.

„PB” kilkakrotnie opisywał ten problem. Po naszych publikacjach parlament znacznie złagodził kary. Od połowy 2011 r. spóźnialskim grozi tylko 500 zł grzywny, a recydywistom — 2 tys. zł. Surowe przepisy trafiły do TK za sprawą Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Łodzi, który rozpatrywał skargę jednej z firm (zapłaciła karę za kilkudniowe opóźnienie w złożeniu sprawozdania). WSA zapytał trybunał, czy zgodna z zasadą demokratycznego państwa prawa jest regulacja „zmuszająca organ administracji do pełnego automatyzmu przy wymierzaniu kary, bez względu na przyczyny zaistnienia naruszenia prawa i ciężaru tego naruszenia”.

Kilka dni temu TK uznał, że sama wysokość sankcji nie łamie konstytucji, ale łamie ją automatyzm, czyli brak mechanizmu uprzedniego wezwania lub ponaglenia przedsiębiorcy do wykonania obowiązku oraz możliwości miarkowania wysokości kary w zależności od powodów opóźnienia.

— Konstruując elementy sankcji, ustawodawca przekroczył konstytucyjne granice proporcjonalności sankcji administracyjnych — stwierdziła Małgorzata Pyziak-Szafnicka, przewodnicząca składu trybunału.

Firmy nie darują

Jedną z ofiar złego systemu jest Tadeusz Cherek, właściciel skierniewickiej firmy zajmującej się chłodnictwem. Zapłacił 10 tys. zł kary za tygodniowe spóźnienie.

— Opóźnienie wynikało z zamieszania przedświątecznego i niedopatrzenia pracownika. Sprawozdanie złożyliśmy, mimo że wytworzyliśmy tylko kilkadziesiąt kilogramów makulatury i około 100 kg złomu. Kara była dla nas wielkim zaskoczeniem. Byliśmy przekonani, że była niesprawiedliwie wysoka, zważywszy na drobne przewinienie. Cieszymy się z korzystnego dla przedsiębiorców wyroku trybunału. Oczywiście złożymy wniosek o wznowienie postępowania. Nie mamy zamiaru darować urzędnikom naszych pieniędzy — mówi Tadeusz Cherek.

To samo planuje Mariusz Ruszkowski, przedsiębiorca z branzy medycznej, który miał 10 dni spóźnienia. — Kilka lat temu 10 tys. zł to były dla nas spore pieniądze. Nie zapomnieliśmy o nich, tym bardziej że kara bardzo surowa była dla nas zaskoczeniem. Na pewno wystąpimy o zwrot — mówi Mariusz Ruszkowski.

Możesz zainteresować się również: