Jeszcze poczekamy na "zielone" pociągi
Pod względem oddziaływania na środowisko kolej przewyższa transport drogowy. Ta przewaga to jednak za mało.
Państwa europejskie robią wiele, by towary i pasażerowie jeździli koleją. Jednym z powodów jest troska o środowisko naturalne. Rządy dopłacają do kolei miliardy euro. W Szwajcarii pociągami wozi się dwie trzecie ładunków. Polska to jednak nie bogata Szwajcaria.
Ekologia to za mało
Przewóz tego samego ładunku po torach powoduje emisję znacznie mniejszej ilości gazów cieplarnianych niż w przypadku transportu samochodowego. Kolej to także mniejsze ryzyko wypadku. Należy jednak pamiętać, że o stopniu "ekologiczności" przewoźnika stanowi przede wszystkim jego sprawność w zarządzaniu taborem — wykorzystanie kursów powrotnych i minimalizacja liczby pustych przebiegów, skrócenie czasu, kiedy lokomotywa stoi na jałowym biegu, usprawnienie przeładunków i załadunków.
— Sam aspekt zmniejszenia negatywnego wpływu na środowisko to jednak zbyt mało z punktu widzenia klientów, nawet tych najbardziej świadomych i odpowiedzialnych. Przewoźnicy kolejowi muszą nieustannie pracować nad jakością usług, zwiększać swoją atrakcyjność pod względem cen i czasu przewozu, a także zasięg działania — uważa Jacek Bieczek, prezes CTL Logistics.
Pięć razy drożej
W krajach UE transport jest źródłem 25 proc. emitowanych gazów cieplarnianych, a kolej to jeden z bardziej ekologicznych rodzajów transportu. Jednak sprawne przerzucenie towarów z samochodów na wagony wymaga inwestycji.
Według dokumentu "Polska 2030" dopiero po zakończeniu budowy dróg, rząd zwiększy środki na kolej. Niestety, do tego czasu z przyczyn technicznych może zostać zamknięte od 7 do 19 tys. km linii. Żeby zwiększyć przewozy trzeba mieć dobrą infrastrukturę, dzięki czemu czas przewozu będzie jednym z głównych czynników, decydujących o przewadze konkurencyjnej nad transportem drogowym. Modernizacja europejskich korytarzy kolejowych postępuje wolno. Zbyt małe środki budżet przeznacza na utrzymanie torów przerzucając koszty na przewoźników. W związku z tym koszty przewozu ładunków koleją są średnio pięciokrotnie większe niż transportem drogowym.
Na drugim planie
— Gdzie tutaj miejsce na myślenie o ekologii? Nie jesteśmy bogatą Szwajcarią i nie stać nas na dopłacanie do "tirów na torach". Nie ma co stosować najdroższej metody, przynoszącej w polskich warunkach znikome korzyści. Trzeba obniżyć stawki za dostęp do infrastruktury, budować terminale przeładunkowe dla kontenerów — bo to jest przeszłościowy ładunek — komentuje Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR.
Właśnie aspekt cen i dostępności infrastruktury jest największym problemem projektu "tiry na tory".
— To chwytliwe hasło, jednak jego wykonalność to zupełnie inna sprawa. Pojawiają się co prawda zapowiedzi zachęt w postaci niższych stawek dostępu do infrastruktury dla tego typu przewozów — pytanie tylko, czy będą one na tyle atrakcyjne, aby przewoźnicy zainwestowali w tabor do realizacji takich przewozów i byli w stanie zaoferować niższe ceny niż transport drogowy. Na razie jednak wysokie stawki dostępu do torów i stan infrastruktury poważnie ograniczają możliwości konkurowania przewoźników kolejowych z drogowymi, a aspekt ekologiczny schodzi niestety na drugi plan — dodaje Jacek Bieczek.
Eko liczby
30
proc. Taki odsetek światowej energii zużywa transport.
2-3
proc. Tylko tyle z energii zużywanej w krajach rozwiniętych pochłania kolej. W USA odsetek ten wynosi jeszcze mniej — 0,6 proc.
0,35
MJ (megadżuli) Tyle energii zużywa kolej w Polsce by przewieźć jednego pasażera na dystansie 1 km…
2,8
MJ …a tyle potrzebuje samochód.