Wydawało się, że ten termin przejdzie do przeszłości podobnie jak zasady systemu politycznego, które utrwalały jedynie słuszny i sprawiedliwy ustrój. Tak się jednak nie stało. Im bardziej oddalamy się od przełomu polityczno- -gospodarczego, tym bardziej sięgamy do rozwiązań z przeszłości. Fundamentem staje się relatywizm. Ten kanon socjotechniki władzy odnajdujemy dzisiaj w każdej dziedzinie życia. W ekonomii takie ślizganie się po powierzchni prowadzi do znanego z przeszłości finału. Tym bardziej dziwi, że taka technika władzy utrwaliła swe korzenie pod rządami ugrupowania, którego siła wyrosła z wolnej od przymiotników doktryny ekonomicznej, opartej na przesłankach merytorycznych.
Oportunizm jest obecnie głównym motywem napędzającym działania wielu reprezentantów skarbu państwa w sferze gospodarczej. Konieczne przekształcenia firm są odkładane z powodu obawy o gniew liderów związkowych. Liczni prezesi łaskawie godzą się na zaniechania koniecznych działań. Wydaje się zbędne prorokowanie następstw takich praktyk w realnej gospodarce wobec nadciągającego ze świata podmuchu "Tsunami finansowego".
Inny obszar nieracjonalnego kompromisu stanowi legislacja. Dobrym przykładem jest ustawa o drogach publicznych. Rząd wniósł projekt mający zlikwidować winiety i zwolnić ruch ciężarowy z płacenia za korzystanie z polskich dróg. Co może zabrzmieć dziwnie, miało to pomóc budżetowi państwa. W rezultacie parlament uchwalił likwidację winiet dla części użytkowników dróg. Pozostałym nie tylko utrzymał obowiązek winietowy, ale także podwyższył opłaty. A cały ten trud — jak wynika z treści ustawy — na dwa lata, kiedy wszyscy zostaną objęci obowiązkiem płacenia w tzw. systemie elektronicznym. Zaniechania czy działania pozorne, co prawda, stwarzają wrażenie, że coś się dzieje, ale nie rozwiązują prawdziwych problemów. W rezultacie, kiedy nasz rynek kapitałowy i walutę dotykają skutki cudzych zaniedbań (Węgry, Ukraina), z naiwnym zdziwieniem protestujemy i każdy robi swoje, jak robił. Przecież my, jak zawsze, jesteśmy tylko przypadkowymi ofiarami okoliczności zewnętrznych.
Maciej Grelowski
przewodniczący Rady Głównej BCC