Minister finansów przekonuje, że wskaźniki fiskalne będą poprawiać się z roku na rok. Eksperci wiedzą swoje.
W przyszłym roku deficyt sektora finansów publicznych spadnie poniżej 3 proc. PKB, limitu wskazywanego przez Komisję Europejską — zapowiada Jacek Rostowski, minister finansów. Mniejsze potrzeby pożyczkowe państwa mają być skutkiem przede wszystkim ograniczenia przekazywania składek do OFE.
— Rok 2011 to pierwszy rok konsolidacji finansów publicznych. Dzięki naszym działaniom, m.in. reformie systemu emerytalnego, deficyt będzie o jedną trzecią niższy niż w 2010 r. — przekonuje Jacek Rostowski.
Według Ministerstwa Finansów (MF), w 2010 r. deficyt wyniósł 7,9 proc. PKB (budżet zamknął się deficytem 45 mld zł). W 2011 r. ma spaść do 5,5-6 proc., a w 2012 do 3 proc. Niższy deficyt oznacza wyhamowanie przyrostu długu publicznego. Rząd szacuje, że w 2010 r. dług wyniósł 53,5 proc. PKB i wyższy już nie będzie. Ograniczenie składek do OFE ma więc skutecznie uchronić rząd przed przekroczeniem progu 55 proc. długu w stosunku do PKB.
— W bieżącym roku dług w relacji do PKB nie powinien rosnąć, a w przyszłym zacznie już spadać — zapewnia minister finansów.
Ekonomiści do prognoz MF dotyczących długu i deficytu podchodzą jednak z dystansem.
— Rok temu minister prognozował, że w 2010 r. deficyt spadnie. Nie tylko nie spadł, ale wręcz wzrósł. Skoro MF nie potrafi przewidzieć wysokości deficytu na rok do przodu, to jeszcze mniej wiarygodna jest prognoza kilkuletnia — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.
Jego zdaniem, mimo zmian w OFE deficyt spadnie do 3 proc. PKB nie w 2012 r., lecz w 2014, a może nawet w 2015 r. Przyspieszenie o dwa-trzy lata wymagałoby, jego zdaniem, mocnego zacieśnienia polityki fiskalnej, tymczasem budżet na 2011 r. takich działań nie zakłada.
— W ostatnich dwóch latach minister Rostowski miał skłonność do celowego i świadomego zaniżania skali problemów w finansach publicznych — mówi Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.
Ponadto ekonomiści zwracają uwagę, że obniżenie składek do OFE pomaga budżetowi tylko w krótkim terminie. W dłuższym obciążenia będą rosły, bo im mniej Polacy odkładają dziś w drugim filarze, tym więcej państwo będzie musiało wydać na ich emerytury w przyszłości. Dlatego, według Business Centre Club (BCC), rząd zamiast manipulować przy OFE powinien ograniczać wydatki państwa. Organizacja apeluje o wprowadzenie programu konsolidacyjnego, zakładającego m.in. stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego, likwidację przywilejów emerytalnych i indeksację emerytur o wskaźnik inflacji. BCC przekonuje, że państwo jest w stanie oszczędzić dzięki temu 50-60 mld zł rocznie.