Ekopolicja postawi firmy na baczność

opublikowano: 30-06-2019, 22:00

Więcej inspektorów, więcej kontroli i więcej kar — taki jest cel podwojenia liczby etatów w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska

Część kontrolna Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ) rozrośnie się o 520 etatów.

Nie chcę być wyłącznie tym, który trzyma bat, ale tym, który
nawiązuje dialog z partnerami — mówił Paweł Ciećko, główny inspektor ochrony
środowiska, podczas Kongres ENVICON Water. Inspekcja właśnie rozpoczęła współpracę z
policją i prokuraturą.
Zobacz więcej

BAT NA EKOPRZESTĘPCÓW:

Nie chcę być wyłącznie tym, który trzyma bat, ale tym, który nawiązuje dialog z partnerami — mówił Paweł Ciećko, główny inspektor ochrony środowiska, podczas Kongres ENVICON Water. Inspekcja właśnie rozpoczęła współpracę z policją i prokuraturą. Fot. ARC

— Trwa rekrutacja — poinformował Paweł Ciećko, główny inspektor ochrony środowiska, podczas Kongresu Envicon Water.

Ma to związek z uszczelnieniem przepisów związanych z ochroną środowiska, m.in. dotyczących branży odpadów. Kontrolerzy rekrutowani są do inspektoratów wojewódzkich. Na nowe etaty rząd zarezerwował 80 mln zł.

— Obecnie inspekcja ma do dyspozycji fundusze z rezerwy celowej budżetu państwa przeznaczone na podwyżki wynagrodzeń i zatrudnienie nowych inspektorów — ok. 50 mln zł dla wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska oraz ok. 30 mln dla GIOŚ — powiedział Paweł Ciećko. Inspektorat szuka też dodatkowych funduszy.

— Z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zawarliśmy czteroletnią umowę na finansowanie zadań Państwowego Monitoringu Środowiska — na kwotę prawie 331 mln zł, w tym ponad 97 mln zł w 2019 r. Zabiegam także o uruchomienie pieniędzy z rezerwy celowej budżetu państwa na realizację zadania polegającego na działaniach kontrolnych i monitoringowych w zakresie ochrony wód przed azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych. W bieżącym roku jest to ok. 23 mln zł, a w 2020 — ok. 37 mln zł. To finansowanie leży w gestii Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie — wyjaśnił szef GIOŚ.

Rewolucja w inspektoracie

To wszystko oznacza jedno — wzmożone kontrole. Bać się mogą rolnicy i firmy, które działają na rynku odpadów, ale nie tylko. Inspektorzy środowiskowi mogą prowadzić kontrole w firmach działających na podstawie pozwoleń środowiskowych (np. producenci papieru i cementu), wśród producentów opakowań i w innych fabrykach. Kontrole związane z monitorowaniem poziomu emisji mają być prowadzone m.in. z użyciem dronów.

— Zmiany, jakie zachodzą teraz w inspektoracie, można nazwać rewolucją. Zwiększymy zatrudnienie blisko dwukrotnie. Znowelizowane niedawno przepisy wzmocniły uprawnienia inspektorów, będziemy czymś w rodzaju policji środowiskowej. Dodatkowo zaczynamy współpracę z policją, prokuraturą, skarbówką, celnikami i inspekcją drogową. To da nam nowe możliwości walki z szarą strefą, w tym z mafiami śmieciowymi — podkreśla Agnieszka Borowska, rzecznik GIOŚ.

W dzień i w nocy

Nowelizacja ustawy odpadowej, która weszła w życie jesienią ubiegłego roku, pozwala inspektorom środowiskowym na prowadzenie niezapowiedzianych kontroli w dzień i w nocy, w asyście policji. Do tej pory, poza monitorowaniem stanu środowiska, prowadzili oni głównie tzw. kontrole planowe.

— Obecnie szkolimy prokuraturę i policję w zakresie wymagań środowiskowych. Takiej współpracy między tyloma organami w zakresie ochrony środowiska do tej pory w Polsce nie było. Już systematycznie zwiększamy liczbę kontroli. W 2018 r. inspektorat ochrony środowiska przeprowadził ich 38,6 tys., o 1,2 tys. więcej niż w poprzednim — mówi Agnieszka Borowska.

— Pakiet ustaw znowelizowanych w ostatnich miesiącach daje bardzo szerokie możliwości inspekcji ochrony środowiska. Przede wszystkim inspektorzy będą działać w randze funkcjonariuszy publicznych, limity kar zostały podwojone, a służby mundurowe będą z nimi współpracować — to postawi firmy na baczność. W drugiej połowie ubiegłego roku inspekcja ochrony środowiska nałożyła łącznie 25 mln zł kar. Przy dwukrotnie większym zatrudnieniu można się spodziewać wzrostu tej kwoty — komentuje Krzysztof Wiński, starszy menedżer w PwC.

OKIEM BRANŻY

Kontrowersyjny monitoring

KLAUDIA KLEPS, Polska Izba Przemysłu Chemicznego

Zakłady chemiczne należą do grupy o zwiększonym lub dużym ryzyku wystąpienia poważnej awarii przemysłowej, dlatego spełniają wiele wymagań i mają wdrożone procedury związane z bezpieczeństwem. Regularnie przechodzą liczne kontrole i ze względu na specyfikę działalności bardzo często spełniają znacznie wyższe standardy przeciwpożarowe niż zakłady z innych branż. Jesteśmy otwarci na nowe kontrole Inspekcji Ochrony Środowiska, nie obawiamy się ich. Pozwoli to ograniczyć potencjalne nieprawidłowości, zwłaszcza wśród podmiotów zajmujących się gospodarowaniem odpadami. Spośród regulacji dotyczących uprawnień IOŚ obawy branży chemicznej wzbudzają jedynie zapisy dotyczące monitoringu online magazynowanych oraz składowanych odpadów palnych. Niezmiernie istotne jest, aby wrażliwe dane były chronione, a obraz udostępniany pracownikowi WIOŚ nie naruszał zasad tajemnicy przedsiębiorstwa.

OKIEM BRANŻY

Nie boimy się

JANUSZ TURSKI, KATARZYNA GODLEWSKA, dyrektorzy Stowarzyszenia Papierników Polskich

Producenci papieru raczej nie odczuwają uciążliwości związanych z działalnością Inspektoratu Ochrony Środowiska, choć rzeczywiście w ostatnim czasie jest nieco więcej kontroli. W pełni popieramy postulat wzmacniania nadzoru nad rynkiem, pod warunkiem że działania organów państwa nie będą graniczyć z absurdem. W naszej branży, w przeciwieństwie do sektora odpadów komunalnych, szara strefa nie istnieje. Znaczną część stanowią duże zakłady, które są przyzwyczajone do zewnętrznych kontroli i audytów, więc wzmocnienie kompetencji inspektorów ochrony środowiska nas nie przeraża. Największym problem dla nas w takich sytuacjach są urzędnicy, którzy nie znają specyfiki branży i procesu produkcji — konfrontacja z nimi prawie zawsze powoduje nieporozumienia. Znakiem zapytania jest dla nas wymóg udostępnienia zapisów monitoringu online w czasie rzeczywistym. Dotyczy to miejsc magazynowania odpadów. Jeśli inspekcja na bieżąco będzie miała podgląd tego, co dzieje się w naszych fabrykach, to po co nam jeszcze niezapowiedziane kontrole?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy