Eksmenedżerowie na ekranach prezesów

Start-upowcy po czterdziestce szturmem wchodzą na tablety w największych korporacjach. Jak? Pokazują skomplikowane dane w prosty sposób

Trzech bardzo doświadczonych menedżerów odchodzi ze swoich korporacji i porzuca krawaty oraz czekanie na weekendu początek — takie historie o start-upach słyszymy w Polsce niezmiernie rzadko. Piotr Śmiałek, Rafał Hryniów i Robert Tomaszewski od roku jako wspólnicy w Motabi pracują świątek — piątek, ale od kilku miesięcy zarabiają też na efektach swojej pracy, w którą zainwestowali 1 mln zł.

PROSTA HISTORIA:
Zobacz więcej

PROSTA HISTORIA:

Piotr Śmiałek, Rafał Hryniów i Robert Tomaszewski znają się od dziecka, przez lata pracowali dla różnych globalnych korporacji. Połączyli siły, tworząc Motabi, narzędzie upraszczające zarządzanie i prezentację danych w dużych jak i małych organizacjach. Marek Wiśniewski

— Odeszliśmy z korporacji nie z powodu frustracji, z takim doświadczeniem mogliśmy liczyć na najwyższe stanowiska nawet w strukturach globalnych. Postanowiliśmy jednak przejść na drugą stronę i stworzyć narzędzie dla menedżerów — coś, czego nam brakowało podczas pracy w korporacji. Tak powstało Motabi Intelligence — mówi Robert Tomaszewski, legitymujący się nie tylko tytułem MBA, ale również kierowniczymi stanowiskami w strukturach regionalnych IBM czy w Grupie Sygnity.

Klimat Angry Birds

Czego zatem potrzebują menedżerowie? Zdaniem twórców Motabi, pożądane jest narzędzie informatyczne pozwalające na spójną wizualizację na bieżąco kluczowychdanych w firmie i porównywanie ich w czasie.

— Oczywiście są na rynku rozwiązania business intelligence, z autopsji wiemy, że ich wdrażanie zajmuje mnóstwo czasu, wymaga szkoleń, a działanie narzędzia musi wspierać analityk. Menedżer potrzebuje aplikacji monitorującej najważniejsze wskaźniki biznesowe, uruchamianej na ekranie komórki czy tabletu np. przed wejściem do samolotu, zasysającej najświeższe dane, które są prezentowane w intuicyjny sposób i w atrakcyjnej formie graficznej — zaznacza Piotr Śmiałek, były menedżer operacji IT m.in. w Orange.

Z rozwiązania Motabi korzystają już całe zespoły menedżerskie w BZ WBK, Orange czy Compie. Spółka prowadzi m.in. negocjacje ze spółkami z grupy PKP i PGNiG. Skąd taki popyt na produkt? Rafał Hryniów, trzeci ze wspólników Motabi (spec od IT, kariera m.in. w międzynarodowych strukturach Hewlett-Packard), pokazuje aplikację pełną zakładek z kolorowymi wykresami i możliwością porównywania dowolnej wartości, nie tylko podstawowych wskaźników, ale także dość szczegółowych danych. A wszystko odsłania się za stuknięciem palca w ekran, niczym w Angry Birds. — Takie było założenie. Najważniejsze, nawet złożone informacje biznesowe podane w prostej formie — podkreśla Rafał Hryniów.

Armata w Excelu

Motabi od kilku miesięcy używa jeden z kluczowych menedżerów w dużym telekomie. Jak sam twierdzi, w firmie ma „wdrożone wszystko, co możliwe, jeśli chodzi o zarządzanie za pomocą narzędzi IT”. — Przy tym wszystkim brakowało mi przejrzystego narzędzia do wsparcia decyzji biznesowych. Klarowność procesu decyzyjnego nie zawsze osiąga się, strzelając z armaty do muchy — ocenia nasz rozmówca.

Twórcy Motabi przyznają, że świadomie postawili na rozwiązania w chmurze, wdrażane w kilka tygodni, zamiast trzymać się modelu tworzenia potężnych platform instalowanych kwartałami w systemach informatycznych klientów. Aplikacja rusza od wsparcia konsultingowego i następnie już działa jako SaaS (oprogramowanie jako usługa): program zasysa źródła danych, których zakres i sposób prezentacji ustalany jest indywidualnie z menedżerami. Abonament pobierany jest nie od urządzenia, ale po prostu za wdrożenie w firmie. Stąd np. w dziale HR w BZ WBK Motabi używa cały, kilkudziesięcioosobowy zespół, co nie przekłada się na wyższe koszty.

— Tu widzę na bieżąco wszystkie trendy zarządcze. Wcześniej wyłuskiwałem je głównie z Excela, ale nie mogłem ich w prosty sposób porównywać w czasie i nakładać na siebie. To narzędzie jest na tyle proste, że da się wdrożyć także w małej firmie, gdzie za zasilanie go w dane może odpowiadać np. księgowa — twierdzi Tomasz Ostrowicki, były prezes meblarskiego Black Red White, obecnie pracujący jako konsultant z dużymi spółkami. Tym tropem — prostoty — chcą też podążać twórcy Motabi. Inwestor? Kilku pukało, oferując spore kwoty za sporą część udziałów. Odeszli z kwitkiem: ekipa start-upowców po czterdziestce wierzy, że za kilka kwartałów i kolejnych dużych kontraktów proporcje siły w rozmowach z funduszami się odwrócą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Eksmenedżerowie na ekranach prezesów