Ekspansja technologiczna USA przyspiesza globalny wzrost

Gabriel ChrostowskiGabriel Chrostowski
opublikowano: 2026-01-19 17:30

Światowa gospodarka jedzie na technologicznym dopalaczu, co tłumaczy jej wyjątkową odporność na wojnę handlową, niepewność i napięcia geopolityczne. Ale jak daleko na tym paliwie zajedziemy?

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W ostatnich dniach największe instytucje ekonomiczne – Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy – opublikowały raporty o stanie świata. Tematem przewodnim obu publikacji była sztuczna inteligencja, a wniosek, który wyłania się po ich lekturze, jest następujący: amerykański boom technologiczny działa jak amortyzator dla światowej gospodarki w erze wojen handlowych i wszechogarniającej niepewności.

Koniunktura jak w dobrych czasach

Według wyliczeń Banku Światowego, wzrost gospodarczy na świecie w 2025 r. wyniósł 2,7 proc. r/r, czyli był o 0,4 pkt proc. wyżej niż w prognozach z czerwca. Natomiast w latach 2026–27 światowa gospodarka ma rosnąć w tempie odpowiednio 2,6 proc. (+0,2 pkt proc. względem wcześniejszych predykcji) i 2,7 proc. (+0,1 pkt proc.).

Jeszcze bardziej optymistycznie na świat patrzy MFW. Z szacunków funduszu wynika, że wzrost globalnego PKB wyniósł w ub. roku 3,3 proc., a w 2026 r. ma to być również 3,3 proc. (+0,2 pkt proc. wobec prognozy z lipca), zaś w 2027 r. – 3,2 proc. Jest to tempo wzrostu porównywalne z poziomem z lat 2015–19, gdy panował relatywny spokój – bez negatywnych szoków, z umiarkowanie niskimi stopami procentowymi i inflacją w ryzach – a świat cieszył się z rosnącego dobrobytu w wielu regionach.

Teraz na świecie co chwilę mają miejsce wydarzenia, które normalnie byłyby rozpatrywane jako recesyjnotwórcze. W kwietniu, gdy Donald Trump podczas Dnia Wyzwolenia odsłonił tablicę z cłami odwetowymi, nie brakowało opinii, że wpędzi to światową gospodarkę w recesję. Polska też by oberwała rykoszetem, bo eksport (czyli popyt zewnętrzny zależny od globalnej koniunktury) stanowi wciąż ponad połowę naszego PKB (52,2 proc.). Mimo to, od tamtych dni światowa gospodarka nie zwolniła, a przyspieszyła. Ta odporność wynika m.in. z finalnie łagodniejszych ceł, jakie USA nałożyły na świat, ale drugim kluczowym czynnikiem jest impuls technologiczny.

W USA stawiają na technologię

Amerykanie stawiają wszystko na jedną kartę. W 2025 r. inwestycje w sprzęt IT i oprogramowanie wzrosły o 12,9 proc. r/r w ujęciu realnym. Dla porównania pozostałe inwestycje (maszyny, budynki) zmniejszyły się o 9,3 proc. Gdyby nie hype na sztuczną inteligencję, mówilibyśmy o recesji w inwestycjach, a może nawet w całej gospodarce. W porównaniu do średniej z lat 2011–19 nakłady inwestycyjne firm w IT są teraz wyższe o ponad 130 proc. W samym 2024 r. USA przeznaczyły na inwestycje w AI aż 109,1 mld USD. To są monstrualne wielkości.

Wprawdzie ta bonanza inwestycyjna skoncentrowana jest na wąskim gronie największych amerykańskich spółek technologicznych (m.in. Microsoft, Apple, Alphabet, Nvidia), ale generuje to potężne efekty zewnętrzne dla innych gospodarek, głównie azjatyckich. Na przykład na Tajwanie eksport sprzętu informatycznego i audiowizualnego (głównie serwerów dla AI) rośnie obecnie w tempie 170,8 proc. r/r, a w ujęciu sumy kroczącej za ostatnie 12 miesięcy wynosi aż 236,3 mld USD. Serwery AI to dziś nowy hit eksportowy tego kraju. W efekcie dynamika tajwańskiego eksportu do USA w listopadzie br. osiągnęła aż 182,3 proc. r/r, a średnia za ostatnie trzy miesiące, dla których istnieją dane, to 126,1 proc.

Jakie scenariusze dla świata?

Boom na AI podnosi wiele łodzi i całą światową gospodarkę. Pytanie: jak to się rozwinie? Tak duże nakłady wywołują uzasadnione obawy o przeinwestowanie i w konsekwencji recesję. Biorąc pod uwagę najbliższe lata (do 2030), w grze są trzy scenariusze:

  1. Optymistyczny - nakłady inwestycyjne przynoszą owoce szybciej, niż zakładali sceptycy. Firmy masowo adaptują AI, co podnosi produktywność o 0,5–0,7 pkt proc. rocznie (zgodnie z najbardziej optymistycznymi prognozami). Następuje deflacja technologiczna: AI obniża koszty usług, co tłumi inflację i jednocześnie napędza wzrost gospodarczy. Wysoka stopa zwrotu zachęca do dalszego inwestowania.
  2. Pesymistyczny - scenariusz bolesnego zderzenia z rzeczywistością. Narzędzia AI imponują, ale ich wdrożenie w realnej gospodarce napotyka opór, a monetyzacja jest powolna. Big-techy, widząc, że zyski nie pokrywają kosztów (centra danych, energia), drastycznie tną wydatki. Prowadzi to do głębokiej korekty na giełdzie i recesji bilansowej. Tego wariantu obawia się MFW, wskazując na ryzyko nadmiernej koncentracji wzrostu w jednym sektorze i kilku spółkach.
  3. Bazowy - wariant najbardziej prawdopodobny. Do końca dekady AI działa i zmienia świat, a inwestycje w dużej mierze się zwracają, dzięki czemu globalna gospodarka unika recesji, rosnąc o 2–3 proc. rocznie. Proces jest jednak kosztowny: popyt na AI zderza się z barierami fizycznymi (brak prądu, sieci przesyłowych), co podbija inflację i stopy procentowe. Produktywność przyspiesza, ale bardzo umiarkowanie i głównie w USA, co spycha kraje rozwijające się na margines (tego obawia się Bank Światowy). Na rynku pracy nie mamy masowego bezrobocia, ale mamy rosnące niedopasowanie kompetencji: nadmiar pracowników biurowych średniego szczebla, których kompetencje zaczyna zjadać AI.

Możesz zainteresować się również: