Podział TP na dwie części to jeszcze za mało. Eksperci z Centrum im. A. Smitha postulują podział na kilka spółek regionalnych.
Eksperci Centrum im. A. Smitha (CAS) wskazali, co ich zdaniem hamuje rozwój sektora telekomunikacyjnego w Polsce. Głównym problemem jest mała konkurencja, która wynika z wielu przyczyn. Jedną z nich jest zaniechanie likwidacji faktycznego monopolu Telekomunikacji Polskiej (TP).
— Obecny pomysł rządu, dotyczący podziału TP na część hurtową i detaliczną nie przyniesie oczekiwanych skutków — zamiast jednego będzie dwóch monopolistów — wskazują eksperci Centrum im. A. Smitha.
W zamian proponują, by TP podzielić na wiele spółek regionalnych z prawem do wykonywania połączeń lokalnych oraz spółkę do połączeń międzyregionalnych i międzynarodowych.
— W ten sposób został podzielony monopolista ATT w USA i przyniosło to oczekiwany rezultat — radykalny spadek cen połączeń oraz tani, masowy dostęp obywateli do Internetu — przekonują eksperci.
— Przedstawiliśmy niedawno własne rozwiązanie — kartę równoważności. Wyniki konsultacji publicznych wskazują, że rynek chce na ten temat dyskutować. Uważamy, że wdrożenie jej będzie bardziej skuteczne i tańsze niż jakiekolwiek formy podziału — odpowiada Wojciech Jabczyński, rzecznik Grupy TP.
Zdaniem CAS, jedną z przeszkód dla rozwoju konkurencji jest także obecna pozycja Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który może wydawać decyzje z natychmiastową wykonalnością. Według CAS, operatorzy czują się przez to niepewnie i rezygnują z inwestycji.
CAS krytykuje też lansowany przez rząd bezpłatny internet dla wszystkich. Ma on być korzystny wyłącznie dla firm, które będą go udostępniały. Przyczyni się do ograniczenia inwestycji podmiotów prywatnych w infrastrukturę i będzie w dużej mierze mało użyteczny. CAS podkreśla, że masowy, tani dostęp do internetu może zapewnić tylko realna konkurencja na rynku telekomunikacyjnym.