Dane o bilansie płatniczym zawsze dostarczają wielu interesujących informacji na temat gospodarki. Tym razem skupię się na strukturze eksportu. W listopadzie sprzedaż zagraniczna towarów obniżyła się o 2,1 proc. r/r i to jest trzeci spadek w ostatnich czterech miesiącach. Więcej o strukturze geograficznej napiszę w najbliższych dniach, gdy pojawią się bardziej szczegółowe dane, natomiast możemy być niemal pewni, że największym obciążeniem jest spadający eksport do Niemiec.
Ogólną dynamikę eksportu na plusie podtrzymały jednak usługi, których sprzedaż za granicę zwiększyła się w listopadzie aż o 9,6 proc. r/r. To najlepszy wynik od marca i jednocześnie zbliżony do długookresowej średniej. W usługach recesji nie ma. Dzięki temu ogólna wartość eksportu – liczona w euro, czyli walucie, w której najczęściej zawierane są kontrakty – wzrosła w październiku o 0,4 proc. r/r.
Na razie nie mamy rozbicia sektorowego eksportu. Z danych za trzeci kwartał można jednak wnioskować, że z dwóch najważniejszych sektorów usługowych – usług biznesowych i transportu drogowego – to ten pierwszy jest w tym momencie motorem wzrostu. Po trzecim kwartale dynamika eksportu usług biznesowych (razem z informatycznymi) wynosiła bowiem 16 proc. r/r, a usług transportowych -6 proc. Transport podniesie się z dołka dopiero wtedy, kiedy większe obroty będzie miał przemysł. To powinno wkrótce nastąpić, aczkolwiek odbicie nie będzie raczej dynamiczne.
Dzięki wzrostowi eksportu Polska notuje bardzo wysokie saldo handlowe. W listopadzie sięgnęło ono 3,2 mld EUR: taka była przewaga wartości eksportu nad wartością importu. To wprawdzie mniej niż w poprzednich miesiącach, ale wciąż bardzo dużo na tle historycznym. Rachunek obrotów bieżących Polski, wyrażający wszystkie przepływy związane z dochodami z handlu, inwestycji i transferów, notuje nadwyżkę wynoszącą ok. 1,5 proc. PKB w skali ostatnich 12 miesięcy.
Z punktu widzenia makroekonomicznego tak wysoka nadwyżka wynika z bardzo niskiego popytu wewnętrznego i wysokich oszczędności, szczególnie przedsiębiorstw. Jest to zapewne zjawisko przejściowe. Oznacza to też jednak, że mamy w miarę dużą poduszkę bezpieczeństwa: gdy popyt krajowy się ożywi, nie powinniśmy notować niebezpiecznego pogorszenia rachunku obrotów bieżących. Przypomnę ważną myśl, którą podzieliłem się już parę razy: to saldo rachunku obrotów bieżących, a nie saldo budżetu państwa, jest najważniejszą miarą stabilności makroekonomicznej kraju.

