Eksporterzy czekają na konkrety

Plany wsparcia eksportu przez nowy rząd są obiecujące, ale niestety wciąż brakuje szczegółowych rozwiązań — twierdzą eksporterzy

Powołanie Centralnej Agencji Eksportowej, koordynującej programy operacyjne przypisane obecnie różnym agencjom rządowym, reforma wydziałów promocji handlu i inwestycji (WPHI) przy polskich ambasadach i konsulatach oraz zwiększenie ich liczby szczególnie w Azji i Afryce to niektóre z planów rządu dotyczących wspierania ekspansji zagranicznej polskich firm.

Ministerstwo Rozwoju chce wspierać szczególnie przemysły spożywczy, chemiczny i drzewny w ekspansji do Azji, przemysł maszynowy i spółki surowcowe w Afryce, a przemysły ciężki i meblarski w Ameryce Północnej. Zapytaliśmy eksporterów, co sądzą o takim wsparciu.

Zmarnowany rok

Wielu przyznaje, że plany wyglądają obiecująco, podkreślają jednak, że wciąż brakuje konkretnych rozwiązań.

— Nie ma szczegółów, a także działań zaplanowanych na najbliższe miesiące. Po bardzo udanych programach branżowych poprzedniego Ministerstwa Gospodarki następuje tak naprawdę przerwa w działaniu, gdyż powołanie pionu wspierania eksportu w Polskim Funduszu Rozwoju (PFR) jest planowane na koniec 2016 r., a reforma dyplomacji ekonomicznejdopiero w 2017 r. Znając mechanizmy rządowego działania, można się spodziewać, że także te daty nie zostaną dotrzymane.

Szkoda, bo gdyby praca poprzedników była kontynuowana, moglibyśmy na tym zyskać już w tym roku — mówi Paweł Ossowski, business development manager w Zarys International Group, firmie produkującej i dystrybuującej zaopatrzenie dla szpitali w sprzęt medyczny jednorazowego użytku. Generalnie jednak eksporterzy dobrze oceniają m.in. powołanie jednej instytucji do spraw eksportowych.

— Mamy nadzieję, że PFR będzie działał jak sprawna, komercyjna firma, a nie ociężały urząd — mówi Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

— Może to uporządkuje działania dotychczasowych instytucji zajmujących się rozwojem eksportu. Do tej pory panował pewien chaos. Szukanie pomocy w różnych podmiotach powodowało wiele trudności, także urzędowych — uważa Mariusz Hanczka, prezes firmy Corin, produkującej damską bieliznę. Na to, że agencja eksportowa umożliwi załatwienie wszystkich spraw w jednym miejscu, liczy także Henryk Hałajko, właściciel handlującej produktami spożywczymi firmy ZC Polesie z Radzynia Podlaskiego.

— Dzisiaj nie jest to proste. W jednej sprawie piszemy do kilku instytucji, a czasem trzeba wykonać kilkadziesiąt telefonów, żeby cokolwiek załatwić — twierdzi Henryk Hałajko.

Jego zdaniem, żeby wszystko działało sprawnie w takiej agencji, potrzeba jednak kompetentnych osób. Jan Malek, prezes firmy Radiolex, produkującej obudowy i rozdzielnice elektryczne przeznaczone dla przemysłu, budownictwa, energetyki i teleinformatyki, obawia się, że połączenie funkcji wielu instytucji w jednej może wydłużyć procesy.

— Taka centralizacja nigdy nie wychodzi na dobre, bo droga od decyzji do realizacji robi się bardzo długa. Miejmy jednak nadzieję, że w tym przypadku będzie inaczej — mówi Jan Malek. Monika Kowal, właścicielka Soti Natural, firmy produkującej zieloną herbatę z liści gyokuro, uważa natomiast, że nie jest istotna liczba instytucji wspierających eksport, lecz jakość ich funkcjonowania.

— Do tej pory korzystaliśmy z jednej z rządowych organizacji wsparcia eksportu, gdzie dostaliśmy bazę kontaktową naszej branży. Niestety, 95 proc. rekordów tej bazy było nieaktualnych — mówi Monika Kowal.

Sprawna pomoc

Eksporterzy liczą także na nowe placówki dyplomatyczne, ale przede wszystkim mają nadzieję, że będą one działać sprawniej. — W wielu krajach, szczególnie rozwijających się, na przykład afrykańskich, działanie bez szeroko rozumianego parasola politycznego jest zawsze utrudnione. Jednak za rozszerzeniem sieci dyplomacji ekonomicznej musi iść poprawa jakości działania, efektywności placówek i dyplomatów, co w wielu przypadkach niestety pozostawiało sporo do życzenia — podkreśla Paweł Ossowski. Również zdaniem Henryka Hałajki, więcej placówek WPHI to dobry pomysł.

— Najważniejsze jednak jest to, żeby ich pracownicy rzeczywiście walczyli o nasze miejsce w różnych krajach i naprawdę chcieli pomagać. Aby to było możliwe, niezbędne jest stworzenie mechanizmu ich rozliczania z efektów działania — tłumaczy Henryk Hałajko. Jego zdaniem, dziś uzyskanie pomocy w jakichkolwiek instytucjach za granicą, które powinny polskim firmom pomagać, to często droga przez mękę.

— Placówki zagraniczne powinny nam służyć, a nie utrudniać działalność. Tymczasem mam wrażenie, że często bywa na odwrót i trudno się doprosić jakiejkowiek pomocy — mówi Henryk Hałajko. Chwali natomiast przekierowanie uwagi z państw Unii Europejskiej na kraje Azji i Afryki.

— Azja mocno się otworzyła na handel zagraniczny. Afryka też jest perspektywiczna — bardzo szybko się rozwija. Sprzeda się tam wszystko, wystarczy tylko dostarczyć towar na miejsce. To jest szansa, którą mogą wykorzystać polscy przedsiębiorcy — mówi Henryk Hałajko, który od lat zgłębia te rejony.

Paweł Ossowski natomiast zwraca uwagę także na kwestię wspierania innowacyjnych projektów pod kątem eksportowym. Chodzi o pierwszy filar planu Morawieckiego, czyli reindustrializację, przewidującą koncentrację na kluczowych dla Polski branżach, które mają przewagę konkurencyjną. Oprócz wsparcia krajowego istotne będzie wspieranie tych branż również na arenie międzynarodowej poprzez programy dotyczące wsparcia ekspansji zagranicznej, udział w misjach, targach czy spotkaniach celowych.

— Ważna będzie jednak dyskusja nad wyborem branż, które mają być przez Polskę promowane. Przykładowo w założeniach uwzględniona jest branża farmaceutyczna jako potencjalnie bardzo innowacyjna, ale dlaczego nie ma już branży sprzętu medycznego, która również w Polsce jest bardzo silna, a przede wszystkim innowacyjna? — zastanawia się Paweł Ossowski.

Konkretów brak

Generalnie eksporterzy wierzą, że plan zaprezentowany przez Mateusza Morawieckiego jest dobry. — Gdyby te plany się ziściły, byłby to faktycznie duży sukces — twierdzi Włodzimierz Lewin, współwłaściciel firmy JJW. Wszyscy podkreślają jednak, że obietnic jest bardzo dużo, lecz wciąż brakuje konkretnych działań.

— Z oceną trzeba poczekać, aż zaczną się konkrety. Na razie jest dużo obietnic, a mało konkretów — mówi Jan Malek. W niektórych aspektach mali i średni eksporterzy oczekiwaliby też nieco innej pomocy, niż zaproponował rząd w swoich planach, i żałują, że nikt ich o te potrzeby nie pytał. Jakie są? Opowiemy w kolejnym artykule.

 

Czego najwięcej eksportujemy?

1. Maszyny i urządzenia mechaniczne, sprzęt elektroniczny, części 171

2. Pojazdy, statki powietrzne, jednostki pływające

3. Metale nieszlachetne i artykuły z metali nieszlachetnych

4. Tworzywa sztuczne i artykuły z nich, kauczuk i artykuły z kauczuku

5. Różne artykuły przemysłowe6. Produkty przemysłu chemicznego lub przemysłów pokrewnych

7. Gotowe artykuły spożywcze, napoje bezalkoholowe, alkoholowe i ocet, tytoń i przemysłowe namiastki tytoniu

 

Źródło: GUS, dane za I-XI, 2015 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Eksporterzy czekają na konkrety