Eksportujemy dużo, ale rzadko z głową

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-10-2014, 00:00

Sprzedaż polskich produktów za granicę przez ostatnie dwie dekady wzrosła 15-krotnie. To sukces, ale pod względem innowacyjności „made in Poland” ciągle mamy spore braki

Kiedy Polska wychodziła z komunizmu i wstępowała na drogę wolnego rynku, nasza gospodarka właściwie nie istniała na mapie handlu międzynarodowego. W 1994 r. (od tego roku dostępne są wiarygodne dane) nasz eksport wynosił 18 mld USD i opierał się głównie na dostawach surowców oraz nisko przetworzonych dóbr do krajów dawnego bloku sowieckiego. Od tego czasu nastąpiły znaczące zmiany. W 2013 r. eksport wyniósł już 207 mld USD, polskie produkty sprzedawane są w 200 krajach — nawet takich, o których mało kto słyszał, a udział surowców w naszym eksporcie nie przekracza kilku procent. Czy to wystarczy, by mówić o sukcesie polskiej ekspansji zagranicznej? O tym dyskutowali uczestnicy debaty „Polska Firma — Międzynarodowy Czempion”.

NA HAMULCU:
NA HAMULCU:
Do tempa, w jakim polski eksport rósł w ostatnich 25 latach, trudno mieć zastrzeżenia. Jednak przy obecnym poziomie innowacyjności naszych firm utrzymanie dynamiki w kolejnych latach jest niemożliwe — ostrzegali uczestnicy debaty. Od lewej Eugeniusz Twaróg, dziennikarz „PB”, Adam Góral, prezes Asseco, Małgorzata Zaleska, wiceprezes NBP, Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, Tomasz Piec, wiceprezes Synthosa, Rossen Hadjiev, wiceprezes Integera, oraz Jacek Socha, wiceprezes PwC.
GK

Podróże to jest to

Zdaniem Jacka Sochy, wiceprezesa firmy doradczej PwC, pomysłodawcy debaty, biorąc pod uwagę poziom, z którego startowaliśmy, i czas, który minął, rozwój polskiego eksportu jest co najmniej satysfakcjonujący.

— Liczby są naprawdę imponujące. Rocznie polskie firmy sprzedają towary i usługi o wartości prawie 780 mld zł. To jest ogromna, niewyobrażalna wręcz kwota. Co więcej, wychodzimy już z deficytu w handlu międzynarodowym i od niedawna jesteśmy krajem z niewielką, ale jednak nadwyżką. To jest naprawdę duże osiągnięcie — przekonywał Jacek Socha.

Podobnego zdania jest Małgorzata Zaleska, członek zarządu Narodowego Banku Polskiego (NBP). W jej opinii, dwie i pół dekady to bardzo krótki okres dla głębokich, strukturalnych przemian gospodarczych, a w Polsce te przemiany są widoczne gołym okiem.

— Przez ostatnie 20 lat polski eksport odnotowuje silny, niemal nieprzerwany wzrost — powiększył się łącznie 15-krotnie. Nawet w ostatnich latach kryzysu na świecie Polska stale zwiększała udział eksportu w PKB, choć w krajach zachodnich spadał — zaznaczyła Małgorzata Zaleska.

Głównie dolna półka

Jej zdaniem, na ogólnie pozytywnym obrazie polskiego eksportu jest jednak rysa, które psują całą kompozycję.

— Przede wszystkim, nasz eksport nadal jest relatywnie mało innowacyjny. Sprzedajemy za granicą głównie towary tanie w stosunku do jakości. To możliwe dzięki niskim kosztom pracy, które jednak w przyszłości — zwłaszcza po wejściu do strefy euro — będą rosły. Utrzymanie tej przewagi konkurencyjnej będzie więc bardzo trudne — ostrzegała wiceprezes NBP.

Podobne obawy ma Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

— W 2000 r. udział Polski w światowym handlu wynosił 0,49 proc., a w 2013 r. sięgnął 1,05 proc. To sporty wzrost, ale problem w tym, że spora część tej wymiany to nie polski eksport z prawdziwego zdarzenia, a jedynie proste montownie prowadzone w naszym kraju przez zagraniczne koncerny. Nie przyczynia się to znacząco do rozwoju gospodarczego, a w dodatku w każdej chwili ta część eksportu może zniknąć ze statystyk. Wystarczy, że koncerny uznają pewnego dnia, że w Polsce koszty pracy są już za wysokie, i niemal z dnia na dzień przeniosą montownie do innego, tańszego kraju — podkreślił Zbigniew Jagiełło.

Ponadto, z każdym rokiem powiększanie eksportu będzie coraz trudniejsze.

— Na pewno nie można powiedzieć, że przespaliśmy ostatnie 25 lat. Rzeczywiście sporo udało się zrobić i nie mamy się czego wstydzić. Problem w tym, że kolejne 25 lat będzie znacznie trudniejsze. Proste rezerwy się wyczerpują, przepaść między kosztami pracy w Polsce i na Zachodzie stopniowo się zasypuje. To znaczy, że powoli wchodzimy w normalną konkurencję międzynarodową, często ze znacznie silniejszymi od nas — mówił Adam Góral, prezes i twórca firmy informatycznej Asseco.

Ryzyko wymaga kapitału

Co zrobić, aby polski eksport i inwestycje zagraniczne nie zwalniały tempa a marka „made in Poland” umacniała się na zagranicznych rynkach? Zdaniem uczestników debaty, wszystkie rozważania na ten temat zawsze będą zbiegać się w jednym punkcie — innowacyjności.

— Kończy się czas, kiedy mogliśmy atakować świat prostymi, tanimi produktami.Teraz, kiedy polskie firmy będą chciały zwiększać sprzedaż za granicą, nie będą miały wyboru — będą musiały konkurować innowacyjnością oferty. Nie chodzi tylko o zakup nowoczesnych maszyn produkcyjnych, ale przede wszystkim o własne badania, tworzenie innowacyjnych technologii. To bardzo trudne zadanie, wymagające czasu, cierpliwości i odpowiedniej kadry, ale bez tego polskim firmom będzie trudno wzmacniać pozycję na międzynarodowych rynkach — przekonywał Tomasz Piec, członek zarządu firmy chemicznej Synthos.

Wśród krajów Unii Europejskiej tylko Bułgaria, Rumunia i Łotwa mają niższe niż Polska nakłady na badania i rozwój w relacji do PKB. Według ekspertów, to przede wszystkim skutek tego, że polska gospodarka ciągle cierpi na niedostatek kapitału. Oszczędności polskich firm są znacznie skromniejsze niż na przykład niemieckich, więc trudno się dziwić, że niechętnie przeznaczają je na tak ryzykowne inwestycje, jakimi są badania i rozwój.

— Dlatego — jeśli chcemy, żeby innowacyjność polskich firm rosła — w pierwszej kolejności musimy dbać o rodzimy kapitał. Jak to zrobić? Pierwszym krokiem mogłoby być np. wprowadzenie podatku holdingowego, który traktuje struktury holdingowe jako jednego podatnika i zwalnia je z podatku od inwestycji kapitałowych — apelował Zbigniew Jagiełło.

Podatek holdingowy stosowany jest niemal we wszystkich krajach UE, a w Polsce nie. U nas każda spółka w holdingu jest odrębnym podatnikiem, więc właściciel całości musi płacić podatek od inwestycji w akcje spółek. Skutek jest taki, że polscy inwestorzy masowo rejestrują spółki na Cyprze czy w Luksemburgu.

— Musimy dbać o to, by kapitał był akumulowany w kraju, a nie wypychany za granicę. Tylko w ten sposób można tworzyć krajowe bogactwo, a to od niego zależy poziom innowacyjności naszej gospodarki — przekonywał Zbigniew Jagiełło.

Mózgi w koszarach

Zdaniem prezesa PKO BP, ważna jest też rola państwa w łączeniu świata biznesu ze światem nauki.

— Ciągle nie doczekaliśmy się w Polsce centrów badań i rozwoju z prawdziwego zdarzenia, czyli takich ośrodków „skoszarowania” polskich naukowców pracujących na zlecenie firm. Być może rząd powinien w większym stopniu zaangażować się w taki projekt. Koszty początkowe takiej inwestycji są duże, bo trzeba nie tylko wyposażyć laboratoria, ale też dobrze zapłacić naukowcom, by zdecydowali się porzucić uczelnie i przenieść się do centrum badawczego. Ostatecznie korzyści dla gospodarki byłyby jednak ogromne — zapewniał Zbigniew Jagiełło.

W opinii Rossena Hadjieva, członka zarządu grupy Integer.pl, polskie uczelnie już teraz są otwarte na współpracę z biznesem.

— Nasze doświadczenia w tym obszarze są bardzo pozytywne — jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z polską politechniką. Byliśmy wręcz zdumieni, z jaką otwartością i zrozumieniem zostaliśmy przyjęciu przez naukowców. Wystarczyło dobrze wytłumaczyć, jakich rozwiązań oczekujemy — efekt był bardzo pozytywny — mówił Rossen Hadjiev.

Jego zdaniem, przed polskimi przedsiębiorcami nie stoją właściwie żadne bariery, które utrudniałyby im zagraniczną ekspansję.

— Nie dostrzegam żadnych znaczących utrudnień. Wystarczy chcieć się rozwijać, stworzyć dobry, konkurencyjny produkt i dobrze przewidywać tendencje na globalnych rynkach. Uważam, że nam to się udało, dlatego polskie paczkomaty można dziś zobaczyć we Włoszech, Francji czy Wielkiej Brytanii — mówił wiceprezes grupy Integer.pl.

Zostań czempionem

Debata „Polska Firma — Międzynarodowy Czempion”, zorganizowana przez „Puls Biznesu” i firmę doradczą PwC wraz z PKO BP i Narodowym Bankiem Polskim, to jedno z wydarzeń promujących trzecią edycję konkursu pod tym samym tytułem. Konkurs ma na celu promocję polskich firm, które eksportują i inwestują za granicą. Organizatorzy chcą wyróżnić przedsiębiorstwa, które w ostatnim roku dokonały najbardziej spektakularnej i owocnej ekspansji zagranicznej. Firmy mogą zgłaszać swój udział do 31 października 2014 r. na stronie internetowej www.czempioni. pb.pl.

Zostań czempionem

Debata „Polska Firma — Międzynarodowy Czempion”, zorganizowana przez „Puls Biznesu” i firmę doradczą PwC wraz z PKO BP i Narodowym Bankiem Polskim, to jedno z wydarzeń promujących trzecią edycję konkursu pod tym samym tytułem. Konkurs ma na celu promocję polskich firm, które eksportują i inwestują za granicą. Organizatorzy chcą wyróżnić przedsiębiorstwa, które w ostatnim roku dokonały najbardziej spektakularnej i owocnej ekspansji zagranicznej. Firmy mogą zgłaszać swój udział do 31 października 2014 r. na stronie internetowej www.czempioni. pb.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane