Szok, inaczej zachowanie rynków lub zmiennej makroekonomicznej, której rynek nie wyceniał. Szok może zadziałać zarówno negatywnie, jak i pozytywnie — na przykład od grudnia, gdy rynki są dość pesymistycznie nastawione, indeks zaskoczeń dla USA pokazuje dodatnie wskaźniki. Oznacza, to, że aktualnie przewidywania inwestorów są zbyt restrykcyjnie. Czy szoki zatem da się przewidzieć?
Jest to trudne, jednak możliwe. Zwykle jakaś część analityków ma odmienne od innych prognozy. Jakich szoków można się spodziewać w tym roku?
1. Światowa inflacja może przerodzić się w deflację, koniec 2011 r. to brak płynności, wycofywanie pieniędzy i ucieczka do bardziej bezpiecznych rynków, jak również globalny brak popytu. Co to oznacza? — zwykle recesję.
2. Brak działań monetarnych — pamiętajmy, że stopy procentowe są na najniższym poziomie historycznie, więc trudno cokolwiek wymyślić, poza luzowaniem ilościowym i wtłaczaniem płynności w system bankowy, co może być przyczyną recesji.
3. Kursy walutowe — aktualnie szokiem byłoby osłabienie dolara. W okresie silnych zawirowań większość inwestorów nabywała amerykańskie aktywa, a ich wyprzedaż wiązałaby się przede wszystkim z wyprzedażą amerykańskich obligacji skarbowych — czyli spadkiem cen na tym rynku. Co się stanie, jeśli szef Pimco będzie musiał zmierzyć się z odpływem kapitału z USA? Panika na rynku obligacji amerykańskich i wzrost kosztów finansowania amerykańskich obligacji, w krótkim terminie może to być impuls bardzo negatywny.
I jeszcze jedno. W historii było zaledwie kilka okresów, gdy kurs euro podążał w odwrotnym kierunku niż rynek akcji, zwykle był to koniec lub początek nowego trendu. W ostatnich tygodniach modelowego efektu stycznia 2012 r. (czyli teraz) kurs euro spadał. Zmiana nastąpiła dopiero po podaniu danych wyprzedzających z Niemczech (ZEW). Jeśli pozwoli to na dłuższe utrzymanie dodatniej korelacji między rynkiem akcji i EUR/USD, jest szansa na dłuższe przełamanie trendu spadkowego.
BEATA KIELAN
zarządzająca funduszami GO TFI